Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Mądre oczy

Mądre i doświadczone oczy potrafią raz spojrzeniem zmierzyć, by rozpoznać kto pan, a kto poddany. Za kim ludzi pójdą, a kogo tylko obśmieją. Rozumny wzrok dostrzeże bez trudu tchórza i wyłowi bohatera. Odróżni prosty lud od bywałych w świecie i po dworach wywiadowców. Takie właśnie były oczy Lasoty i podobnych mu podwładnych.

Tasznik, w porę ostrzeżony by nie stawać przeciw Służbie, nakazał swoim ludziom albo wmieszać się w tłum uchodźców, albo udać do "wyspy", strzeżonej przez słowiańskich wojów, która miała dla jeźdźców pozostać nieprzenikniona.

- Nic dziwnego, że sobie nie radziliśmy - myślał Tasznik patrząc jak sobie Lasota poczyna. - Wojskowych sposobów próbowaliśmy na obywatelach. To jakby mięsiwo łyżką dźgać! Ten opiekun, niejedno potrafi. A teraz: sza! - myśli moje. Musze się uczyć od lepszych!

Mając swobodę ruchów i tylko rozsierdzony tłum za wyzwanie Lasota przystąpił do dzieła. Jego jeźdźcy wpadli między skłóconych ludzi. Z nikim na śmierć nie walczyli, lecz wybierali sobie tylko znanym kluczem ludzi, aby ich batami smagać. Ależ wrzeszczeli! Sam trwoga w ich głosach była! Tak zadziałały te krzyki na tłum, jak nawoływania szponiastego drapieżnika na stado gołębi. Strach powoli wypierał z tłumu wrogość i chęć walki.

- Teraz już wiem na pewno - rodziło się w głowie Tasznika. - To ty rozpocząłeś, żeby teraz zgasić. Zgasić i wziąć zapłatę: władzę nad Słowianami!

Coraz to nowe ofiary nie tyle męczone, ile starannie odzierane z godności, jak zimny deszcz studziły gorączkę tłumu. Gromady pozbawione mocy dawały już sobą łatwo kierować. Mądre oczy służbistów potrafiły tak ich porozdzielać, by swój na swego trafił, a przy tym towarzysza, z którym by się mógł przeciw Służbie zmówić przy sobie nikt nie miał.

Ostudziwszy zapędy dzikie do reszty, dumni z siebie opiekunowie pozsiadali z koni.

- Miło w tym narowistym tłumie dostrzec mądre oczy! - rzekł Lasota, gdy już wycelował swoje kroki i wzrok prosto w Tasznika.

- Stracone! Już jesteśmy w kajdanach! - pomyślał na to przerażony Tasznik, podczas gdy jego usta wdały się z przybyszem w uprzejmości.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później