Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Nie zagubić

- Oczywiście, że chcemy was do naszego świata wciągnąć! - Lasota przy ojcu zupełnie już otwarcie zamierzenia Służby wobec Słowian Białej Wody wyjawiał. - Co w tym dziwnego? Co w tym złego? Widzieliście przecież obaj: ty Witliczu w młodości, ty Zimowicie niedawno w Grodnicy, że w rozwiniętych krajach ludziom do szczęścia bliżej i bezpieczniej.

- Podłość do jakiej się posunęliście, żeby nasze więzy rozbić przesłania mi ten obraz szczęścia!

- O czym mówisz? - Czy to zdziwiony czy zdziwienie udający Lasota szeroko otworzył oczy na mój wyskok.

- Bez łgarstw! Ten tumult i bratobójcze starcia to z waszego poduszczenia!

- Mylisz się - odparł służbista z denerwującą wyższością w głosie. - Nie węsz spisków wszędzie, bo cię to do szaleństwa zawiedzie. Dłużej byś w uczelniach Grodnicy wykładów słuchał, wiedziałbyś, że to same Prawa Zbiorowisk was do waśni zaprowadziły. Dodaj do siebie głód, zaszłości i niepewność, a nawet zewnętrzny wróg w kupie nie utrzyma... Ja nic z tym wspólnego nie miałem. Poza tym, że byłem gotów na taki obrót spraw.

- Jako przyjaciel mogłeś nas uprzedzić...

- Znów niewiedza twoja wychodzi. O Szerszeniach też wiedziałem dawno, że się na świat nasz rzucą. Z radością bym powstrzymał ich napaść, gdyby to było możliwie. Ale nie było! Każdy bieg wypadków ma swój bezwład. By go zmienić, trzeba albo działać siłą wielką, albo wyprzedzeniem i dokładnością. Na pierwsze nie było u nas mocy, na drugie przenikliwości.

- I woli! - wtrącił ojciec.

- Tak - Lasota spojrzał na Witlicza poważnie. - Masz słuszność. Bezpieczeństwo zabija wolę. Im cieplejsze leża, im talerze tłustsze, a mury na granicach potężniejsze, tym wola by dalej końca nosa spoglądać mniejsza! Prawda o człowieku jest okrutna: kto nie ma siły by zabijać, ten już martwy!

- I po to Służba powstała, żeby tych co wolę jeszcze mają zgromadzić - ojciec niepostrzeżenie przejął rej w rozmowie. - Teraz wy, jak psy pasterskie jesteście, a wasz lud jak owce. Myślisz, że o taką gromadę bogom chodziło?

- Jak inaczej rozwinięte ludzkie społeczności miałyby wyglądać? Znasz przecież dzieje. Każdy wielki lud się tak kształtował!

- I każdy z nich upadał nim osiągnął, do czego został powołany - spokojnie odparł ojciec.

- Skoro taka mądrość u ciebie powiedz, jaką inną ścieżkę obrać?

- Mądrość u mnie wcale nie duża. Ani przenikliwości ani siły szczególnej nie mam. Poznałem życie w rozwiniętych i nierozwiniętych gromadach. Znam ich wady, znam zalety. Prawda, ze trzeba do przodu iść, prawda, że wiedzę rozwijać i z niej korzystać, ale najgorszej ze zbrodni jakie świat zna trzeba się wystrzegać. Wam się to nie udało.

- Co takiego zrobiliśmy?!

- Zabiliście bogów!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później