Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Czarne wyliczanki

Bystra to rzeka żwawa, ale nazwać ją rwącą byłoby przesadą. Rozlewała się dość szeroko, zanurzona w raczej płytkiej dolince, nie głębszej niż kilkanaście kroków po obu stronach. Same brzegi także wyżłobione były na kształt malutkich skarp ciągle podmywanych przez nurt. Nieszczególne miejsce na obronne szańce.

Rogowiec, którego jako najrozsądniejszego obrano naczelnikiem dobrze wiedział, że Bystra mogła może być przeszkodą dla wojsk nieznacznych. Czy jednak nada się jako rubież przeciw tak potężnemu natarciu?

gdańsk przewodnik Słowiańska Potrzeba

- Czego możemy się spodziewać? - zaczął Smaglec.

- Że lud Edian swojego tylko będzie bronił, to wiemy - wyliczał Ochojnik. - Że się nie ruszy nikt z Beru i Ulewnicy, wiemy także. Umocnią się tylko wzdłuż Pszenicznej, na przełęczach i w twierdzach. Cały pęd uderzenia pójdzie na nas.

- Niezupełnie - poprawił go naczelnik Rogowiec. - Szerszenie nie mają twojej wiedzy Ochojniku i wystawiają naprzeciw tych miejsc swoje oddziały. Na wszelki wypadek. Trzydzieści pięć tysięcy żołnierzy zostawili na wschodzie, aby pilnowali tego skrzydła.

- A na zachodzie jeszcze dwadzieścia tysięcy na granicy lasu i u bram przełęczy Zawoja - dodał Gładysz. - Szczęście, że się zupełnie nie wyznają, co się teraz w borach dzieje...

- Sporą załogę zostawili też w murach Śnieżnika. Mocno siły rozproszyli. To dobrze.

- I tak prawie sto tysięcy Popiołców i Kamieniarzy zaraz na nas uderzy - ostudził wodzów Rogowiec. - Także zadbajcie o chwałę w bitwie. Może to być nasza ostatnia potyczka.

Jednak czarne myśli tylko między sobą wodzowie wymienili. Do żołnierzy ponieśli przed bitwą otuchę.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później