Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Bohaterom nie!

Ujście Bystrej do jeziora Tracz układało się przed oczami zupełnie inaczej niż dolina. Nie było zagłębienia, którego dnem wartko płynęła rzeka. Zagubiły się gdzieś skarpy przy brzegach. Nurt rozlewał się szeroko wśród raczej piaszczystej okolicy, tworzącej suche łachy obmywane rozlicznymi już ramionami rzeki. Dla oka przestrzeń płaska i nie dająca nadziei na kryjówkę i obronne wsparcie, ale...

- Ciężko strasznie się wśród tych piasków poruszać. Podłoże wciąga gdzieniegdzie po kolana nawet - zauważył Smaglec oglądając pole nadchodzącej potyczki. - To dobrze. Poznajdujcie co pewniejsze i twardsze miejsca na południowym skraju ujścia. Tu na nich poczekamy. Niech ich grząski grunt zmęczy.

Nieprzyjazny szybkim pochodom teren był Słowianom sojusznikiem, ale od trosk nie wybawiał. Smaglec widział dym ruchawki zachodzie. Nie znał jej wyniku, ale wiedział, że wciągnęła wszystkich wojów Ochojnika i Gładysza, a samemu Rogowcowi kazała się bliżej ze swą drużyną przesunąć, aby skrzydło zabezpieczyć.

- Zostaliśmy tu sami - rzekł Smaglec do podwładnych. - Nikt z posiłkami tu nie zdąży, gdy Szerszenie ruszą. Także szanujcie życie swoje i towarzyszy, bo za mało mamy sił, aby bohaterów tworzyć.




gdańsk przewodnik Słowiańska Potrzeba




Gdzieś na zachodzie, u wrót Jarskich Borów, Pięć tysięcy Kamieniarzy, nie za bardzo zdolnych i nie za bardzo chętnych do bitwy, znalazło dla siebie spokojne miejsce.

- Niech się tam biją bohatersko o majątki, jak im tak spieszno do ziemi - rzucił jeden.

- Słuszność - przytaknął drugi. - Trochę ich tam durni Słowianie nadkruszą. Może, przyciśnięci, nawet bardzo nadkruszą. Wtedy więcej nam łupów przypadnie, gdy się już natarcie zakończy.

- Poczekajmy zatem, niech się tam kotłują. My sobie tu brzózek popilnujemy.

Gromki śmiech rozszedł się wśród ognisk tej niemrawej drużyny. Spokojni i niczego się nie spodziewający Kamieniarze legli jeden po drugim morzeni przez spokój, sytość i nocną porę. Doczekali nocy, ale ranka już nie.

Pięć tysięcy błysków noży rozświetliło ciemność, jakby sierpniowy deszcz gwiazd upadających się zanadto pospieszył.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później