Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Drżyjcie o przyszłość

Jeśli jakaś nieświadoma nadchodzącego starcia foka wylegiwała sie na piaszczystym brzegu, szczęk żelaza i buńczuczne okrzyki idące z północy wygoniły ją do wody. Brzegi pozostały puste, bo gęsto wysiadujące tam zwykle ptactwo już dawno odleciało spłoszone wrzaskami. To szły oddziały Szerszeni. Jeszcze ich nie widać, jeszcze dobrze ich sił nie można był ocenić, ale po hałasie sądząc, wielka liczba zamierzała uderzyć na skromną drużynę doliny Pszenicznej.

Pięć tysięcy wojów Smaglca, jak im wódz rozkazał, siedziało na południowym krańcu ujścia. Na wyspach twardego gruntu wśród grząskiego otoczenia, skryci za tarczami, czekali aż ich szerszenia potęga przywita.

A potęga to była wielka. Rozlewała się od wschodu do zachodu wkraczając na pole bitwy. Dziesiątki tysięcy Szerszeni parło na południe. Ich śpiewy i plugawe zawołania cichły jednak z każdą chwilą, bo niełatwo było walczyć z zapadającym się pod stopami mułem i mokrym piachem. Opadali z sił, ale kto ze Słowian łudził się, ze ich ta przeszkoda powstrzyma ten zbyt prostoduszny.

Doszli wreszcie do miejsc obsadzonych przez drużynę Doliny Pszenicznej i uderzyli. Tu się przyszłość miała zdecydować.




Pięć tysięcy zepsutych Popiołców wystawiono byle dalej od głównej bitwy. Pilnować mieli, aby jakaś niespodzianka z południa Jarskich Borów, z przecinki, albo z Sarniego Boru na skrzydło głównych sił naczelników Gero i Hodo się nie zwaliła. Pilnowali drzew, a jakże, świadomi, że żadnych Słowian już w zniszczonym przez szkodniki lesie nie ma. Ale po co o tym mówić, po co wszem gadać, skoro tu bezpiecznie?

- Tylko Kamieniarzy, tych z północy pilnować trzeba. Nie wiadomo, kiedy nóż w plecy włożą. Bo, że zdradzą to rzecz pewna - myśleli Popiołcy.

Z tej obawy oddział Popiołców miał swoich wywiadowców na północy, blisko Kamieniarzy. I bardzo się dowódcy zdziwili, gdy wywiadowcy powrócili z wieścią trwożną, że Kamieniarzy już nie ma.

- Nas też te cudaki zza Zawoi będą chciały do nogi wybić! Ale nas, tchórze, we śnie nie dostaną! Wejdziemy do lasu i wśród drzew zasadzkę urządzimy. Niech drżą, że nas ospałych i pijanych nie zastali...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później