Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Przeraza II

Coś się na skrzydle bliższym ujścia Bystrej dziwnego zaczęło kształtować, sam to widziałem. Wśród Kamieniarzy i Popiołców z nagłej bojaźni i pomieszania zaczęła wyrastać rzecz dziwna i straszna. Tak samo i między Słowianami coś się działo. Coś brało ich w objęcia swej władzy. Resztki Doliny Pszenicznej na wysepkach stałego lądu, Słowianie Białej Wody pod rozkazami Witlicza - i Bagieńcy od Mszara w tej liczbie także, a nawet ci obrońcy trzech wzgórz, którzy bliżej ujścia się bronili. Wszyscy oni poczuli powiew piekielnego gorąca. Poczuli jak im w głowach zwierzęcy popęd się rodzi. Zły brał okolicę w niewolę.

Co rozumniejsi żercy - i z Grodnicy opiekunowie szczególnie - żądali by wojska pohamować i w ten sposób narodziny poczwary zdusić. Nawet się to na chwile udało, lecz na drugim skrzydle...




Ochojnik, bardzo poważnie raniony nie mógł walczyć, więc Gładysz, wziąwszy za doradców i swojego opiekuna i przygarniętego po przyjacielu "stróża" dowodził całą obroną zachodniego skrzydła. Szły na niego wojska potężne, nienaruszone atakami ze skrzydeł, nie szarpanie podjazdami świeże i bezduszne zastępy Szerszeni: tak Kamieniarzy, jak Popiołców.

- Niech nam Rogowiec wsparcie jakieś przyśle! - wołał po wielokroć ustami posłańców do naczelnego Rogowca. Ci jednak niezmiennie przynosili odmowę:

- Sam musisz wytrwać, przyjacielu. Pomocy dla ciebie żadnej nie mam i mieć nie będę!

Ale jak tu się bronić? Słowian na tym skrzydle zaledwie kilka tysięcy, a dziesiątki tysięcy czarnych tłamszą coraz bardziej. Nic tu odwaga nie pomoże i szczere oddanie na nic się nie zda. Nawet miejsca i czasu by się mieczem zamachnąć nie wystarcza, bo już się w tej samej chwili trzech wrogów z ostrzami przymierza.

- Tylko o cześć przyjdzie zawalczyć, o nic więcej! - pomyślał zrozpaczony Głądysz.

Przyroda jednak niezgłębiona jest w swych kaprysach. Najpierw nie wiadomo za co obrażona, nadziei wszelkiej odmawia, a potem jakiś zamęt zbawienny od zachodu przysyła...

- Co to się tam dzieje przy skraju Sarniego Boru?

- Ktoś na Kamieniarzy i Popiołców się wyprawia i nieźle im skórę trzepie!

- Kto to?

- Trudno zgadnąć. Cudaki jakieś...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później