Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Przeraza III

Na potężną burzę zapowiadało się jeszcze nim bitwa na dobre rozgorzała. Cały czas jednak sine i ciężkie niebo tylko groźnie pomrukiwało z oddali, zsyłając od czasu do czasu chłodny poryw wiatru lub niewielki deszcz. Dopiero teraz pogoda uderzyła z całą swą złowrogą siłą. Potężny wietrzny prąd zagrał ponuro w szeregach Szerszeni, ulewa spłynęła rwącymi strumieniami po bronionych przez Słowian Roli Południowej wzgórzach, a widnokrąg wokół ujście Bystrej co rusz rozświetlały potężne pioruny.

gdańsk przewodnik Słowiańska Potrzeba

Grzmiało na skrzydle prawym, gdzie przemieszały się bezładnie siły Witlicza, Mszara, resztki żołnierzy drużyny Smaglca i niezliczone, spętane strachem oddziały Szerszeni. Deszcz siekł gęsto i w ośrodku bitwy, gdzie zastępy Popiołców i Kamieniarzy ciągle jeszcze parły w niezłamanym natarciu na stanowiska naczelnika Rogowca. Zamęt górował i nad lewym skrzydłem...

- Nie widzę przez ulewę dobrze. Ubrani są licho...

- Dużo tych cudaków. Dziesięć, może nawet piętnaście tysięcy. Nieźle Popiołcom w kość dają!

- Co oni w rękach trzymają? Kije zwykłe?

- To nasiekańce!

- Co to takiego?

- Dawniej się takiej broni używało - wyjaśnił opiekun Gładysza. - Chłopi wybierali odpowiednie młode drzewko i nacinali je gęsto w poprzek. W nacięcia wkładali płaskie i ostre kamienie, albo ostre żelazne płytki. Czekali, aż się rany zabliźnią i gdy drzewko podrosło trochę, ścinali je. Laga najeżona ostrzami gotowa! To właśnie nasiekaniec.

- Swoiste uzbrojenie - Gładysz szeroko otworzył oczy. - Nieważne zresztą. Skoro w wojska Szerszeni uderzyli uznajmy ich za przyjaciół i wspomóżmy. Zgnieciemy Popiołców w uścisku dwóch drużyn!

Żołnierze lewego skrzydła posłusznie ruszyli. Z nową nadzieją i ze zdwojoną ochotą.

Przerażenie w szeregach Szerszeni na prawym skrzydle spotkało się ze świeżym strachem skrzydła lewego. Wzajemnie się te uczucia tkwiących w potrzasku na siebie nałożyły i wzmocniły. Za to wśród wszystkich oddziałów Słowian wzmagał się zwierzęcy popęd pogoni za przerażoną ofiarą...

Więcej Złemu nie było trzeba. Po mistrzowsku potrafił z tych najgorszych nastrojów ludzkich lepić. W błyskawicach, tumanach i powietrznych trąbach zaczęły się objawiać kształty, które szczęśliwi ludzie tylko z bajek znali.

- Przeraza!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później