Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Przeraza objaśniona

Wiele zgiełku narobili ci, co przed potęgą i złym dotykiem przerazy potracili człowiecze przymioty. O całe mnóstwo bezładu i tak bezładną już bitwę wzbogacili. Kto by jednak myślał, że całe wojsko przelewające się od skrzydła do skrzydła uległo strachowi, myliłby się bardzo. Tylko nieliczni okazali się na ciele i duchu tak słabi, by swą cześć w bojaźni na zawsze utracić.

Większość wojów żadnej poczwary nie dostrzegała. Widzieli tylko zwykłą burzę, pioruny i wietrzne porywy. Pozostali mężczyznami, ale żadna to pociecha, bo innemu szaleństwu ulegli. Blade światło w oczach, a na ustach piana. Żadnej litości, żadnych w walce zasad przez pokolenia dopracowanych. Tylko zabójcze popędy nie kierowanego już głową ciała. Oto jak zwierzętom teraz podobni żołnierze walczyli ze sobą.

- Zagnać, zabić, rozszarpać!

Większość wojów nie uległa przerazie za sprawą strachu. Większość wojów wygasiła całkiem swoje człowieczeństwo. Sami teraz w kotle bitwy się na przerazę składali...

- Nasze ciała wyrosły ze zwierząt - tłumaczył Witlicz tym, co chcieli słuchać. - Setki tysięcy pokoleń to trwało, nim się człowiek w dzisiejszym kształcie pojawił. Lecz to zwierzę ciągle w nas siedzi. To ono woła pić i jeść, to ono każe dziewczynę brać na nic nie bacząc, gdyś młody... I to ono też dzikie się budzi i wszelkie ludzkie cechy przyćmiewa, gdyś w potrzasku, albo twój wróg ucieka bezbronny. Niektórzy rozumieją to zjawisko, a niektórym rozum łatwiejszy obraz podsuwa i widzą potwora. Przerazę.

- Cokolwiek to jest - rzucił któryś z wodzów - potwór prawdziwy czy urojony, trzeba go pobić, bo nikt nie przeżyje jatki!

- Tłumaczę przecież, że walką nic nie wskóramy! W naszym głowach ten potwór siedzi i naszymi złymi nastrojami się karmi!

- Co więc radzisz?

- Odstąpić! - rzucił się przed szereg jakiś młodszy wojownik, lecz zaraz skarcony wzrokiem starszych wycofał się pokornie.

- Nie! - powiedział zdecydowanie Witlicz. - Wykorzystamy to zdarzenie, by Szerszeni przegnać. Swoje tylko szeregi uspokoimy, a w Szerszeniach przeciwnie, strach obezwładniający będziemy podsycać. Oni tym przerażeniem kierowani staną się jak bydlęce stado, które my, jako dobrzy pasterze przez Rolę przegnamy.

Wiele oczu nie rozumiało nic, z tego co naczelnik mówił. Witlicz widział to bardzo dobrze i uspokoił zebranych wokół wodzów.

- Przyjdzie czas, zrozumiecie moje zamierzenia i zjawiska rządzące ludzkimi zbiorowościami. Tymczasem powitajmy naszych tajemniczych sojuszników - dokończył Witlicz, patrząc na zbliżającą się sylwetkę posłańca "cudaków".


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później