Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Wolarze

Ja, Zimowit. Ja, poganiacz bydła. Wokół mnie inni dumni, wolarze. Gnamy przed sobą przerażone czarne stado. Dźgamy, jeśli gdzieś lęk osłabnie, dajemy oddech, jeśli gdzieś przerażenie niebezpiecznie zaczyna przypominać wściekłość i wrogość. A przecież to ludzie! W okowach złej woli, ale ludzie!

To wojna ma być? Sławna bitwa? Jacy z nas bohaterowie? Jacy wojownicy?

- Nie twoje wyobrażenia się tu liczą - odgadł moje myśli Biedrzeniec.

- Mamy po porostu ich wygnać, za wszelką cenę?

- Także nie jest mi ten widok miły, ale skoro bogowie taki sposób wybrali...

- Zdaje się, że bogowie zmieniają zdanie - zauważyłem. - Tam, w ośrodku czarnych coś się zmieniać zaczyna. To chyba Hodo i Gero strachy pokonali i porządek w szeregi Szerszeni zaporowadzają... Już po przerazie!

- I po nas! - Biedrzeniec pobladł wyraźnie.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później