Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Bici, bijący, bici

Widząc bezlitosną kotłowaninę wśród Szerszeni pogubiłem się w zdarzeniach zupełnie. I nie ja jeden, sądząc po minach druhów stojących ze mną w szeregu.

- Nie rozumiem... - odezwałem się, a Biedrzeniec jak zwykle w takich sprawach był niezastąpiony.

- Biłeś się w dzieciństwie? -usłyszałem od żercy zamiast wyjaśnienia.

- Wiele razy.

- Ale nie zabiłeś, prawda?

- No gdzieżby!

- A co cię powstrzymało? Skoro się biłeś, to nie tylko o cześć i dumę, ale i złość tobą nieraz musiała powodować.

Pewnie, że się biłem! Często. Z Tasznikiem, z Nawrotem i z innymi jeszcze. Co mnie od najgorszego powstrzymywało? Najczęściej ojciec, albo ktoś ze starszych. Jedno ostrzejsze ich słowo wystarczało za marznący na karku deszcz, co wojowniczość gasił. Gorzej, gdy nikogo z dorosłych nie było, jeszcze gorzej gdy wokół sami młodzi, bo tylko do bitki zachęcali. Co wtedy studziło zabójcze zapędy? Same wygasały, choć bez sińców i nosów rozbitych się nie obchodziło. Złość tak była głęboka, jak obraza, z której się zrodziła, więc zawsze prawie płytka i niegroźna. Na wierzch wypływały potężniejsze uczucia, od malca zaszczepione. Z kimkolwiek się nie poróżniłem, zawsze w głębi wiedziałem, że to mój krewny, albo krajan, że to dobry w gruncie człowiek, wreszcie wisiał nade mną obyczaj przez bogów nadany, że krzywda wobec bliźniego zawsze złem jest, nawet jeśli innego niż walka wyjścia nie ma.

- Wychowano cię w szacunku do życia, drugiego człowieka, obyczaju własnego i cudzego - tłumaczył żerca, wśród płynących z oddali wrzasków zabijających się okrutnie Szerszeni. - W pokorze i wierze. Te podpory cię w człowieczeństwie trzymają. Otóż im te podpory zabrano.

- Jak to zabrano?

- Chciałbym wiedzieć, kto, dlaczego i jak... - westchnął Biedrzeńca. - Ktoś przed nimi odsłonił Wiedzę, jaka nam się nie śniła. Ta wiedza dała im potęgę zbrojną i państwową, dała zasobność w gospodarstwie, ale coś równocześnie im odebrano... Z bogów się śmieją, dawny zwyczaj mają w pogardzie, pokorę odrzucili dawno. Gdybyś w nic , w zupełnie nic nie wierzył, poza swoim tylko dobrem i doraźną korzyścią, co by cię w dzieciństwie powstrzymało, żeby Tasznika zabić? Nic! Coś się wydarzyło między Szerszeniami. I teraz się zabijają.

- Ale jak do tego doszło?

- Za wiele o tym co się tam naprawdę zdarzyło, powiedzieć nie potrafię. I chyba nikt, z samym Chocianem na czele wyjaśnić tego nie umie. Może tobie kiedyś przypadnie to wybadać.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później