Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Do nieba

Zanim po żmudnym pochodzie dane nam było stanąć bezradnie u podwalin potężnego Śnieżnika, jeszcze inna bezsilność wzięła nas we władanie.

Nikt z ciągnących przed nami otępiałych Szerszeni nie zwrócił na rzecz uwagi. Przegrani czarni, na nic nie zważając szli prosto na północ, niosąc w gruz obrócony swój dawny kręgosłup wierzeń i praw. Im nic już w życiu bicia serca nie przyspieszy. Ale w nas się jeszcze jakaś wrażliwość kołatała. Przyzwoitość trzymała przy zdrowych zmysłach i domagała się odpowiedniego na zastany obraz okrzyku.

- Bogowie!

Las przed nami, którego przed wojenną zawieruchą tu nie było, a który człowiek na mękę drugiemu człowiekowi przygotował, zaczął nękać zmysły, miłosiernie spośród nich wszystkich tylko słuchu nie drażniąc. Ten sam las, którego trwożny ślad, jak zadrę na duszy przynieśli i rozlali pośród swoich zwiadowcy wszystkich plemion Roli Północnej. Im bliżej, tym obraz straszniejszy.

Czy to jeszcze były ciała? Bezkształtne, cuchnące jakieś, tkwiły wysoko pod niebem, nadziane na głęboko wbite w ziemię bale. Ze wszystkich stron oblepione krukowatym wielostanem ścierwojadów, hałaśliwie walczącym o starszeństwo do gnijących kęsów. Czego nie rozerwało i nie porwało nienasycone stado, przeradzało się z wolna w nowy ruch. Jak sady późnym latem, tak martwe ciała żywiły gęsto obsypujące podnóża pali tłuste robactwo.

Dziwne, jak bujnie i zdrowo zdawała się wokół rozkwitać polana...

- Dokąd cię zawiodła pycha, Szelo? - Biedrzeniec zadarł głowę wysoko, ku najwyższemu z pali. - Tak miałeś się za wywyższonego, że już nawet znaków ze świata nie chciałeś czytać poprawnie. Na twórcze i dobre myśli swoje miałeś poklask naśladowców, ale od błędnych przebłysków nie miał kto cię odwieść. Ludzie wokół woleli cię wyznawać, niż popierać, a ty ich cześć pomyloną niepokornie przyjąłeś. Rozum ci nie służył za czujnego zwiadowcę, bo go otępiałeś miodem, więc ci się rzeczywistość odpłaciła jak każdemu, kto jej prawa ma za nic. Choć tobie szczególnie okrutnie...

- Trzeba się zatrzymać i uwolnić nieszczęśników!

Na szczęście byliśmy chłopami. Na szczęście brakowało nam obycia, nauk i oderwania od prostoty. Na co dzień nam w rękach i przed oczami stare gniło, by dać młodemu pożywkę. Znaliśmy te koleje, nikt nie myślał się przeciw temu buntować. Modlitwa wystarczyła, aby się pozbierać. Dała siłę. Ścięliśmy okrutny las, bale za pożywkę dla ognia posłużyły. Na spółkę z wiatrem dokonaliśmy ostatniego rozkładu. On zabrał ulotnione ciała, my zachowaliśmy pamięć.

Cisza na polanie i równinie. Niebo już czyste. Między równiną i niebem widnokrąg. Na widnokręgu potężny Śnieżnik.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później