Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Gościna

Przewodnik Starzyk ugościł nas w dość ciemnej i rozległej budowli. Zdaje się, że pierwotnie była to wojskowa jadłodajnia, bo długi stół przez środek izby przechodził, a wokół niego dziesiątki prostych stołków. Sam nam usługiwał. Każdemu podał chleb, podał ser i piwa do dzbana nalał.

- Czy to główna brama się zastała, że nas chyłkiem, boczną furtką tu wprowadziłeś? - śmiało zagaił ojciec.

- Skądże. Zaprosiłem was skromniej, przez boczne wejście, bo za wcześnie jeszcze pozwalać wam głównymi ścieżkami dziejów chadzać! Za szerokie i zbyt ruchliwe na razie dla was!

- Pozwalać? - trochę się w nas krew wzburzyła. - Czy ty jesteś opiekunem od Chociana, że się z nami, jak z małymi dziećmi chcesz obchodzić?

- Nie! - zaśmiał się Przewodnik Starzyk. - Nie od Chociana, ale rolę opiekuna waszego i także tych, co na górnym zamku siedzą zdarza mi się pełnić czasem. Nie dąsajcie się. Wiem, że jesteście mądrzy, na ile tylko czas i miejsce siedziby waszej pozwoliły. Wiem, że jesteście bogobojni i porządni, na ile wam doświadczenie pozwoliło. Ale dwa i dwa...

- ...to cztery - przerwał Rogowiec. - Już nas tego życie przed tobą uczyło.

- Dobrze, że już to rozumiecie. Łatwiej wam zatem przyjdzie przełknąć, że jesteście ludem jednym z wielu. A każdy ze szczepów ma swoje dążenia. Są wśród nich plemiona starsze i, co za tym idzie, mądrzejsze. Są słabsze, bo później dziki, zwierzęcy stan porzuciły i w związku z tym więcej opieki im się należy.

- To wszystko prawda. Po co jednak nam to mówisz?

- Moim zadaniem jest uchronić wielość na ziemi. A wielość ludzkich plemion i obrządków jest wielka. Tak wy, tak wasi starsi bracia z rozwiniętych krain Hobola i Zacisza, poprzednicy Słowian na tronie świata: Romantowie i Ellanowie, inne ludy: starsze i młodsze - wszyscy szukają swoich dróg. Nawet Szerszeni to dotyczy. Wszyscy wypracowują swoje wartości. Im więcej tych dróg, tym nadzieja, że na czas znajdzie się właściwa rośnie.

- Wybacz, ale trudno zrozumieć o czym mówisz.

- Domyślam się, że niełatwo wam to pojąć, ale... Dni świata są policzone. Nie zakończy on żywota ani dziś ani jutro, ale zakończy. Wiem to ja, a wy musicie mi wierzyć, bo rozum wasz tej sprawy nie ogarnie. Szukam ja, szukają inni sposobu, aby się przed końcem uchronić. Wszystkie szczepy ziemi, choć nieświadomie, także nad tym pracują. Dlatego ja i mi podobni dbamy, aby jeden lud drugiego doszczętnie nie wyplenił, bo wtedy jedna z dróg znikłaby na zawsze. Dlatego jestem tu, aby między Słowianami i Szerszeniami stanąć, rzeź ostateczną powstrzymując.

- Nie jesteśmy wściekłymi zwierzętami - obruszył się Rogowiec. - Nie wyrżniemy Szerszeni, jak mogłeś tak pomyśleć! Wygnamy ich tylko tam skad przyszli, za północne góry!

- Nie boję się o wasze opanowanie, jak mogłeś tak pomyśleć? To oni są bliscy zwycięstwa i wasza przyszłość wisi na włosku!

- Żarty? Przecież czarni w rozsypkę poszli.

- A ja wam mówię, że nie w ciągu tygodni, a dni, nawet godzin może - los Słowian się będzie ważył. Nie będę was przekonywał. Po prostu wam pokażę...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później