Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Wojsko się spieszy

Do wodzów gnających na złamanie karku ku Bramie Kruka wkrótce miały dołączyć ich wojska.

gdańsk przewodnik słowianie

Największy zapał nieśli w sobie ludzie z Zakola. Dość już mieli wyniszczającego sąsiedztwa Królowej Os. Ani z nią walczyć, bo jak tu walczyć z potworami przyrodzonemu porządkowi przeciwnymi ani się poddać jej woli, bo żadnych żądań wojnie właściwych poczwara ta nie miała. Chciała tylko wszystkich powybijać wokół, jeśli jej upodobań nie podzielali. Ileż można znosić bezsilność? Tylko idąc w ramię z innymi ludami mogli mieć nadzieję na znalezienie między nimi nowego miejsca.

Mieszkańcy krainy Wysz także z przekonaniem ruszyli. W końcu ledwie dzień drogi dzielił ich domostwa od przełęczy, za którą się czaiło śmiertelne zagrożenie. Zagrożenie bliskie i rzeczywiste, które psuło pokój ich duszom. Co prawda nie tak ogniście, jak ludzie z Zakola, którzy innego niż walka do końca wyjścia nie mieli, ale naprzeciw wroga chętnie pragnęli stanąć.

Z Sekelami trudniejsza sprawa. Co prawda, nigdy pomocy nie odmawiali, nigdy sojusznika w biedzie nie pozostawiali, ale jednak lud to obcy... Nie wiadomo, o czym w swoim dziwnym języku rozprawia, a i wieści o nich krążyły podejrzane. Przeszłość za nimi mrokiem się ciągnie...

Najwięcej jednak trosk przysparzał lud na południu najliczniejszy, najpotężniejszy i najbardziej rozwinięty, ale też jak żaden inny podzielony. Wyszowy Las, ze swoimi Sotniami. Słowianie na południu lasu i kuzyni Słowian na północy. Bogobojni w sercu zadrzewienia, rozwiniętej Grodnicy przychylni na północy, Popiołców sposoby na gospodarkę podpatrujący na zachodzie, a na południu szaleni: w oparach czarciego poczucia wyższości nad innymi ludami.

Która z myśli u nich zwycięży? Jak na losach świata zaważy? Oby Gintar umiał okiełznać te niespokojne szczepy...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później