Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Pełka widzi złoto

Z kresek i zawijasów, które z zapałem Pełka kreślił na ziemi zaczęło się wyłaniać przedstawienie Roli. Jednym nic ono nie mówiło, inni tylko w swoich macierzystych okolicach się orientowali, a całość tak naprawdę chyba tylko Gintar ogarniał. Skąd u młodego Pełki taka wiedza?

- Nigdy nie byłem na północ od Jeziora Tracz, ale raz mi wystarczyło spojrzeć na przedstawienia, które uczeni w Grodnicy pokazali, żeby cały pomysł do kupy poskładać - pochwalił się nieskromnie Pełka. - Popatrzcie!

gdańsk przewodnik słowianie

- Wszędzie pola. To żyźniejsze, to uboższe - Łemko zupełnie nie rozumiał rozochocenia druha. - Nic nadzwyczajnego ani na Roli Północnej ani na Południowej. Gdzie tu skarby?

- Nie tylko pola! - Oczy młokosa z Zakola zapłonęły do ulubionego tematu. - Są tu dwa miejsca, w których wielka siła drzemie, wystarczy je połączyć, a...

- Co to za miejsca? - Arpad nie znał słowiańskiego tak dobrze, by za goniącymi myślami Pełki nadążyć.

- Pierwsze to oczywiście Wyszowy Las - odparł cierpliwie młodzian. - Wszyscy wiecie dlaczego. Wspaniałe zasoby drewna, z którego każdy chciałby swój dom zbudować. Do tego mistrzowie, którzy to drewno dowolnie kształtować potrafią. Nadto rozwinięte kraje najchętniej dzielą się swymi zdobyczami właśnie z rodakami Gintara. Najbliżej im do świata i w myśli i w działaniu. W wojskowości i właśnie w gospodarstwie. Sił, które drzemią w Wyszowym Lesie mieszkańcy jednak nie mogą w pełni wykorzystać. Raz, że się między sobą różnią strasznie, dwa, że obcym ufają jeszcze mniej, niż sobie nawzajem.

- Mamy powody - uciął Gintar nie wdając się w wyjaśnienia.

- Zapewne - ciągnął Pełka. - Ale gdybyście się otworzyli, najlepiej na drugie ze szczególnych miejsc, inaczej by los Słowian traktował.

- Co to za tajemnicze miejsce?

- A które z bogactwa zasobów słynie? Jezioro Tracz! W jego wodach jest wszystko, czego stół każdej rodziny przez cały rok potrzebuje. Od prostego wieśniaka, po najwspanialszego władcę, każde podniebienie się nasyci jego darami.

- Za to ziemie wokół jeziora bardzo słabe. Nie można tylko rybami żyć.

- Dlatego nikt łanów pod miasto nie będzie żałował. Spójrzcie! Dziesiątki, może setki tysięcy uciekinierów, naszych krewnych przecież, siedzi teraz na Obiecanym Brzegu. Nawet, gdy już wojnę wygramy, nie będą mieli dokąd wracać! Przecież wiecie: Gniewosz, Królowa, Szrotówek... Przecież wiecie: jałowa i odłogiem leżąca po wojnie i wymysłach Popiołców ziemia!

Późna i ciemna mimo gwiazd noc otaczało ognisko, co sprawiało, że roziskrzone oczy Pełki jeszcze bardziej błyszczały, towarzysząc płomiennej przemowie.

- Tak to widzę: Wyszowy Las zbiera siły. Co przydatniejsze drzewa ścina, okorowuje i do długiej drogi szykuje. Wojska Sotni strzegą drogi wiodącej do źródeł Czerwonej Rzeki. Stamtąd już łatwo: bale spłyną z nurtem tak, jak się to i dziś dzieje, tylko w niewyobrażalnie liczniejszym gronie. Drewno dotrze do Tratw i innych przystani wokół Jeziora Tracz. Wraz z drewnem na północ powędrują mistrzowie, którzy przemienią dobra lasu we wspaniałe miasto Obiecany Brzeg. W nim wszyscy uchodźcy znajdą schronienie.

- I z czego tam żyć będą? Toż to będzie największe miasto świata, jeśli wszystkich ma pomieścić!

- Pomieści i wyżywi! - głos Pełki był niezachwiany. - Mieszkańcy będą żyć z jeziora i jeszcze im na wymianę starczy. W zamian za drewno na południe powędrują skarby jeziora. Taki obieg będzie trwał i rósł, bo korzystny dla obu stron będzie. Z czasem i w Wyszowym Lesie wyrośnie miasto wielkie, a do wymiany dołączą inne dziedziny dotychczas nierozwinięte. Wtedy się w Hobolu i Zaciszu obudzą. Zaczną się z nami jak z równymi obchodzić i także na kupieckich szlakach skorzystają...

- Piękne to, ale my tego nie dożyjemy.

- Ani my, ani nasze dzieci, ani pewnie wnuki nawet. Ale iść w tę stronę będzie trzeba, bo założenie dobre. A drogi na skróty nie ma. Bo dwa i dwa...

- Wiemy, wiemy...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później