Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Gdy spali...

Gdy na południu wodzowie posnęli, noc otuliła ich spokojem. Odpoczywali, koszmary ich omijały. Od dawna już tak szybko sił nie odzyskiwali. Tkanki się odbudowywały po ciężkiej podróży, myśli nieswarliwe chłodziły ich głowy...

...ale nad ich duszami gorzała bitwa. Zły przyszedł, bo jakże by inaczej, wątpliwości wzmocnić, podejrzliwość pogłębić, a prawa i zasady schować za mgłą chuci i błędów. Skłoceni, będą skazani. Kto się tej strasznej potędze oprze?! Kto z żywych mógłby się równać z potęgą Złego?

Ktoś jednak stanął mu na drodze, ktoś wziął dusze ich w opiekę i przykrył płaszczem modlitwy. To my. Wszyscy wpuszczeni przez Przewodnik Starzyka do Śnieżnika słaliśmy druhom na południu modlitwę. Szczerą i gorącą.

To nic, że do przeszłości słaliśmy wsparcie. To modlitwa, a nie rachunki! Tu się rozsądek wkradać i truć nie ma prawa!

Tym razem pomogło, do rana wystarczyło, ale jeśli jakieś Dobro nieoczekiwane i potężne w woli i sile nie poda im świetlistej ręki, Zły weźmie ich w tany, a nas na porażkę w wojnie skaże...

Biada czy nadzieja?

Tymczasem obraz, przeskakując do poranka kazał, pyszny złotym migotaniem, oglądać się dalej.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później