Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Nieludzka przenikliwość

Gintar wziął ze sobą dwóch w miarę rozgarniętych jeźdźców i nie tracąc czasu pogonił w dół, ku zbliżającym się z zachodu oddziałom Romantów. Nie miał ochoty bawić się w poplątane zwyczaje wyższych stanów, więc pognał wierzchowca wprost ku dowódcy legionu, który zdaje się nic przeciw takiemu obrotowi sprawy nie miał. Gdy już naprzeciw siebie stanęli, Gintar skłonił się lekko, a legionista odpowiedział tym samym.

Ciemne włosy, lat około czterdziestu pięciu. Twarz starannie ogolona, równie starannie przycięte i ułożone włosy. Nie wymyślnie. Prosto, ale starannie. Strój dowódcy nienagannie oczyszczony i nienagannie upięty. Każdy drobiazg na swoim miejscu. Mina właściwa dowódcy, postawa godna i zachowanie także bez zarzutu.

- Witaj, przybyszu! - przywitał gościa Gintar.

Legionista ani drgnął. Setki lat pielęgnowanych zwyczajów i doświadczeń za nim stały. Zdawał się tak doskonały i w swej doskonałości tak znużony, ze niemal martwy. Jeszcze się to uczucie pogłębiło, gdy wydobył głos.

- Bądź pozdrowiony, gospodarzu! Jestem Aecjusz, a za mną ostatni z legionów.

Dzięki bogom! Więc przynajmniej jedno wiadomo, że do twierdzy sobie praw ten gość nie rości.

- Co cię sprowadza w nasze strony? - Gintar wciąż twardo podkreślał czyja to ziemia.

- To co i was z siedzib ruszyło - odparł Aecjusz niewzruszonym tonem. - Za nami idą Szerszenie, a to wróg wszystkich starym zwyczajom wiernych ludów. Z sojuszem w ofierze tu przybywamy.

- Chcecie nas wspomóc przeciw Szerszeniom? Chwalebne. Czego oczekujecie?

- Zwycięstwa, to przede wszystkim - uśmiechnął się gość. - Poza tym niczego, co by wam mogło sen z oczu spędzać. Żadnych podstępów ze sobą nie przynosimy. Oczekujemy, że gdy Szerszenie precz pójdą nasze prawa do Starego Lasu i twierdz na zachodzie zostaną potwierdzone.

- Zgoda - odetchnął Gintar rozumiejąc już, w jak ciężkiej sytuacji znaleźli się Romantowie. - Po zwycięskim boju, niech Brama Kruka będzie między naszymi narodami granicą pokoju i zasobności.

- Niech tak będzie.

Gintar nie miał powodu nie ufać Romantom, tkwiącym w beznadziejnym położeniu, odkąd setki razy potężniejsze wojska Szerszeni zajmowały ich ziemie. Doświadczenie jednak kazało mu szukać zabezpieczenia. Gdzie w zamierzeniach ustawić wojska Aecjusza, żeby je mieć na oku? Jak się przed zdradą, albo tchórzostwem zabezpieczyć?

- Uznaję twoje dowodzenie rzecz jasna - odezwał się legionista, przerywając rozważania naczelnika Roli, - ale niech mi wolno będzie... Stanę między tobą, a Arpadem. Tam gdzie tylko udajesz, że masz jakieś wojska.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później