Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Morze, ale czy ludzi?

Jeszcze na ostatnią rozmowę przed starciem do Wyszyny przybył Aecjusz. Gintar rad był go wysłuchać, bo się ten wódz Romantów wyśmienicie znał na wojennych sposobach południowych Szerszeni, których Tuchacz i Budion wiedli na zgubę ludom spokojnym.

- Jak byś z nimi walczył? - chciał wiedzieć Gintar, spoglądający z murów w dół, na wrogie wojska po widnokrąg zalewające krajobraz.

- Zwykle, zwłaszcza, gdy Szerszenie mają przed sobą nierozwinięte ludy, zaczynają ich łucznicy - opowiadał Aecjusz. - Zasypują wroga gradem mocnych, trzcinowych strzał, a na tak rozmiękczonego wroga rusza piechota w ogromnej liczbie, zbrojna w dzidy, krótkie miecze i łuki. Jak mało znaczy u nich ludzkie życie niech dowodzi, że prawie nie używają ochrony w bitwie. Żadnej zbroi wśród piechoty nie uświadczysz, co najwyżej wiklinowa tarcza się trafi. Na skrzydłach tego morza zwykle wystawiana jest jazda, której w otwartym polu i otwartej walce trudno jest się przeciwstawić, jeśli nie jest się żołnierzem najwyższej próby.

- Może przyda nam się ta wiedza, lecz później - pokiwał głową Gintar. - Teraz przecież nie staniemy przeciw nim w otwartym polu, ale na przełęczach: skryci w twierdzach i warowniach. Jakie mają sposoby na zdobywanie umocnień?

- Rzadko używają wymyślnych urządzeń, miotaczy skał, taranów czy wież oblężniczych. Chyba, że któryś z podbitych ludów, co taką bronią włada zmuszą do walki po swojej stronie. Czasem budują podziemne przejścia pod murami, osuszają i wypełniają wszystkim, co tylko ogień kocha pożerać. Taki podkop, podpalony, zamienia mury ponad sobą w gruz... No, ale w skale drążyć nie będą. Innym ich sposobem, często stosowanym jest budowa nasypów. Tysiące niewolników nosi ziemię pod mury, wysypują, ubijają, aż się poziom tego nasypu zrówna z murami. Wtedy...

- Tego także nie zrobią w górach, brodząc w morzu skalnych lawin -przerwał mu Gintar. - Co zrobią teraz, gdy ani podkop ani nasyp w grę nie wchodzą?

- Po prostu zaleją nas nieskończoną liczbą gotowych zawsze na śmierć ni to żołnierzy ni niewolników. Jeden zginie, a następny po jego plecach o krok dalej pójdzie...

- I oni tak idą na śmierć, zawsze bez szemrania?

- Tak, choć człowiek, który by zrozumiał dlaczego, jeszcze się nie narodził.

- Dziękuję ci za te mądrości. Użyjemy ich, gdy przyjdzie czas na walkę. Wracaj teraz do swoich Aecjuszu i prowadź ich do zwycięstwa.

Uścisnęli sobie ręce. Oczywiście po raz ostatni.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później