Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Starcie, poziom drugi

Prysła cała przewaga, jaką Słowianom i ich braciom dawały obwarowania. Za murami urosły góry martwych, albo dogorywających wrogów. Wśród jęków miażdżonych rannych, pośród trzeszczenia kości łamanych umarłym - kolejne złe oddziały ciągnęły ku Wyszynie. Już się widzieli z obrońcami oko w oko.

Trzydzieści tysięcy wojów Sotni najróżniejszych barw i stronnictw, z Czerwoną i Białą Sotnią na czele stało jako ostatnia przeszkoda na drodze wschodniej zarazy. A tej zarazy dobre sto pięćdziesiąt tysięcy, choć w bezładnej kupie. Już się łuki i żadna broń dalekosiężna nie przyda, choć jeszcze ten i ów wysoko w niebo słał strzały, aby spadły na dalsze szeregi wrogów. Już wszyscy się brali za miecze, młoty, dzidy, siekiery i nasiekańce...


- Co to za mamidło nam tu przedstawiasz, Przewodnik Starzyku! - głos Rogowca wyrwał mnie z zanurzenia w obrazie.

- Nie mamię was, tylko prawdę pokazuję!

- Dlaczego?

- Żebyście mieli trzeźwy ogląd stanu świata, kiedy znów na waszych barkach losy dziejów się położą! - Przewodnik Starzyk zrugał młodego wodza ostro. - Zanurzcie się z powrotem w obrazie, dajcie sobie do końca opowiedzieć...

- Módlmy się za naszych braci na południu! - nieoczenie wtrącił się Biedrzeniec. - Oni teraz naszego wstawiennictwa potrzebują. Módlmy się gorliwie, bo sam oręż to dla nich teraz okrutnie mało!

Wszyscyśmy go posłuchali. Nawet Przewodnik Starzyk, który zdawał się nad wszystkim wokół panować nie śmiał tych słów podważać. Nawet jakby sam myślami ku boskiej łasce powędrował...


Trzydzieści tysięcy wojów Sotni. Karni, pouczeni i dobrze kierowani. Broń porządna, w porządnie wyuczonych wojennego rzemiosła rękach. Z daleka, zza ich szeregów - z Roli Północnej, z Roli Południowej, z krainy Wysz i z Wyszowego Lasu, i nawet pewnie z Grodnicy - płynęła karmiona szczerą modlitwą siła woli, co obrońcom pozwalała rąk nie załamywać, lecz trwać uparcie na stanowiskach.

Naprzeciw trochę więcej niż motłoch, ale motłoch wyzuty ze strachu i wątpliwości. Motłoch pędzony czymś więcej niż strachem. Motłoch przyciągany czymś więcej niż żądza zabijania. Potęga wystarczająca, by samym impetem znieść każdy obronny szaniec.

A to nie wszystko przecież. Nad ich głowami mroźnym powiewem objawiała się wola czarcich duchów, by zetrzeć się z modlitwą poczciwych ludzi...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później