Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Pomieszanie

Na południe. Z każdym krokiem, który przybliżał nasze uszczuplone wojsko do Bystrej na twarzach żołnierzy - od prostych wojów, po niektórych wodzów nawet - malowało się przerażenie. Co ta Bystra ma w sobie, że tak Przerazę przyciąga? Co jest w tej rzece, ze się już drugi raz losy świata będą na jej brzegach ważyć?

- Dziwne to - chodziło po mi głowie. - Jeszcze niedawno staliśmy na południowym brzegu Bystrej, przeciw wrogom na północy, a teraz my na północy, a wróg na południu. To która ziemia nasza? Czego właściwie bronimy?

- Świetne pytanie - pokiwał z uznaniem Biedrzeniec. - Dla niejednego mędraka w przyszłości wystarczy, żeby je przez długie zimowe wieczory rozważać.

- Tyle, ze my nie mamy czasu się nad tym zastanawiać - ojciec korzystając z prawa naczelnika przerwał rodzącą się rozmowę. - Sam nie wiem dlaczego, ale idę bronić... Czego? Nie ziemi, bo Rola Północna nie nasza. Nie tutejszych, bo to krewni wprawdzie, ale dalecy. Bez urazy Rogowcu.

- Rozumiem cię, naczelniku - młody wódz północnych szczepów skłonił się tylko.

- ... Nie idę też bronić twego państwa, opiekunie - zwrócił się tym razem do Lasoty. - Bo nas macie z Chocianem i panami Grodnicy tylko za swe przedmurze, użyteczne, gdy łba nie podnosi. Nie wiem dlaczego idę walczyć. Głowa nie rozumie, ale ciało wie. Bogowie prowadzą. Może to właśnie jest w nas ta odpowiedź, której usilnie szuka Przewodnik Starzyk... Nieważne teraz. Idźmy i zwyciężajmy!

- Słusznie - wsparł Witlicza Biedrzeniec.

Milczenie. Długa droga przed nami. I ciężka. Zapasów wystarczy, ale czy pogoda się zlituje? Jak długo jesień będzie łaskawa ciepłymi dniami mroźne już noce równoważyć? Zimowych ubrań nie będzie już skąd brać ... A co z naszymi krewnymi na Obiecanym Brzegu? Oby Tasznik znalazł sposób, aby lud uchronić od Złego. Oby Borówka cało wyszła...

A co będzie wiosną, nawet jeśli zwyciężymy? Na obcej, wyjałowionej ziemi, pośród obcych plemion, z Szerszeniami na karku od północy i południa, z pazernym państwem Grodnicy i Stargardu na wschodzie, i wielką niewiadomą na zachodzie. Z plagami nieopanowanymi na karku. Ze Złym i podszeptami jego, śliniącymi kołnierz nad uchem przy wieczornym ognisku, aż dreszcze przechodziły...

- Pamiętacie te trzy wzgórza na południe od Bystrej, które były nam ostatnią ostoją? - odezwał się Biedrzeniec, by ukoić nasze roztrzęsione dusze.

- Pamiętamy...

- Wtedy mieliśmy Wierę, Nadiję i Lubą po swojej stronie. A teraz nie mamy nic poza wolą, żeby je odzyskać.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później