Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Jesień niesie... III

Dziwny widok, ta jesień. Wszystko takie piękne, pełne nasyconych barw, od żółci, po głęboką czerwień ścielące się po gościńcach, takie na rzut oka zdrowe i wesołe, a umiera. Na co to, się męczyć od wczesnej wiosny? Przez śniegi zbite młodymi pędami przebijać, liście wypuszczać, na kwiaty siłę marnować, owadom się podobać, nad życie wielkim wysiłkiem w owoc moc swoją zamieniać? Przecież przyjdzie po jesieni śmierć...

Ale w owocu rzecz...

- Nie będziecie się nad moim truchłem szarpać, kto uszczknie więcej! - rozmyślała Królowa Os, wiodąc swoje wojsko ku ludzkim sprawom nad Bystrą. - Mnie wszystko jedno czy się rządzicie sprawiedliwie czy też skutecznie. Czy ciało wyszarpujecie przyrodzie pomału czy wielkimi kęsami. Moje to moje! I koniec naszej niewoli teraz nadejdzie!

Piękna Królowa Os. Nasycona żółć i piękna głęboka czerń pasami oplatały jej obfite kształty, jak owoce pełne. Zdrowa i silna. A jednak umiera...

- Ale zanim się skończy źle moja opowieść - Królowa zwalczyła lód wypełniający jej wrzące zwykle ciało. - Sprawię, że dołączycie do mnie w niedoli.

Po owocach ich czynów...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później