Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Wleczony przez poczwary

Kaszel. Coś się zaciekle próbuje wedrzeć się do płuc. Do środka. Coś ślizga się po całym ciele, coś kąsa i gryzie, szukając w resztkach ubrania i w skórze słabych miejsc.

Uszy zatkane łojem nie ostrzegają, ale też i nic, mimo ciągłego naporu, nie może wwiercić się w głowę. To by był już ostateczny koniec.

Powieki zaciśnięte, tylko czasem lekko otwierają się, żeby z drobiną światła wpadł obraz otoczenia. Poczwary natychmiast to wyczuwają i ze zdwojoną siłą próbują swych napaści. Jak dotąd zawsze zamykał oczy na czas. Jak dotąd...

Usta zaciśnięte, jak żelazna brama, zęby zwarte, jak mur. Nos i usta chronione mocną ręką. Tylko z rzadka powietrze oczyszczało płuca. Wytrwać...

Gdyby tylko te tępe stworzenia miały rozum i myśli natychmiast zrozumiałyby, że mają we władaniu, nie truchło zwierzęcia, nie mięso padłej ofiary, ale żywego człowieka, natychmiast ich ciała zawirowałyby w podnieceniu, a wieść ta błyskiem dotarłaby do samej Królowej. Ona wiedziałaby, co zrobić. Jak go wykorzystać i jak okrutnie zabić na końcu.

Ale owady rozumu podobnego ludzkiemu nie mają. Nie mają nawet tego, co zwierzęta w sobie noszą, tych zaczątków uczuć i myśli, które każą widzieć w psach czy ptakach tak bliskie czasem stworzenia.

Gdzie było błotniście, gdzie wilgoć spływała potokami, tam wędrowały oślizłe gady, pchając przed sobą posmak nienawiści za prawdziwe i urojone krzywdy. Gdzie było sucho w miarę i niebo nie nadto w deszczu i chmurach, tam rzesze owadów toczyły się niezatrzymaną lawiną, żądze niosąc ze sobą.

I jeszcze to robactwo prące po pustkowiach...

Wszystkie te obrzydliwości ciągnęły ku Trzem Wzgórzom, ku bitwie i ku śmierci ludzkiego rodzaju. Ciągnęły ze sobą żywego człowieka, mimowolnego świadka zjawisk, które nigdy wcześniej się nie zdarzyły.

- Jestem człowiekiem! - powtarzał w duchu sponiewierany mężczyzna. - Mam na imię Korowaj! Jestem człowiekiem!

Jak bardzo tęsknił, by się z robactwa oczyścić. Jak bardzo się mylił, marząc o odkupieniu w oddali i w samotności, bo właśnie to dla niego był czyściec.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później