Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Nie uczyli tego w Grodnicy

Już gdy wojska były przygotowane, aby stawić czoła temu, co spieniało krwisto-czerwone wody Bystrej, już gdy niecierpliwie każdy słowiański wojownik, przygotowany na każdy rozkaz stał na swoim miejscu, dopiero Witlicz zebrał wodzów i wyjawił im , co zamierza. Chociaż też nie wszystko.

- Idziemy przez bród! - oznajmił swoją wolę wodzom. - Wiecie, co w rzece czeka. Poczwary twardą łuską okryte, po brzegi wypełnione jadem i nienawiścią, które nikomu należnego cierpienia nie odpuszczą. Są tam też i okrutne pachołki Błotnego Roju, z trójzębami w dłoniach i trucizną sercu. Tylko patrzą by życie w niwecz obracać. Każde. Nad nami hulać będą osy, co pragną tylko zakłuć i rozszarpać każdego. Z drugiego brzegu razić nas będą śmiertelne pociski łuczników Suchego Roju. To nie bitwa, a rzeź. Każdy już tam się tylko miota byle zabić. Nawet nie wygrać, nie pokonać wroga, tylko zabijać póki jego nie zasieką.

- Po co więc się w to szaleństwo pchać?

- Bo musimy dostać się do Wzgórz, do Przewodnik Starzyka. Przy nim nadzieja. Dlaczego, o tym później. Dla was mam dobrą nowinę. Wiem, jak się przedrzeć unikając, na ile można, szaleństwa rzezi. Tylko każdy z was, na czas przeprawy musi mi swoja wolność oddać i robić, jak niewolny żołnierz Szerszeni, co mówię. Bez pytania i szemrania. Każdy ze słowiańskich wojów musi stać się czujny jak te węże i osy. Ludzkie myśli na spód położyć i tylko zwierzęcymi popędami świat widzieć.

- I co dalej?

- A potem przyjdzie najtrudniejsze. Gdy już się przebijemy na drugi brzeg, gdy posmakujecie, jak skuteczne jest niewolnicze posłuszeństwo, jak sprawne są nieludzkie zmysły, będziecie wszyscy musieli to odrzucić i przywrócić w sobie człowieka.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później