Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Ci tu po co?

Za Gintarem podążało już tylko pięć tysięcy druhów. Między nimi Słowianie z Roli Południowej i Wyszyny, garstka Romantów zza Bramy Kruka, trochę Ellanów, co w kupieckich sprawach pobłądzili, Estowie z Białej Sotni, Segelowie, co Arpada przewodnictwo zgubili, jacyś Niemowcy, jacyś Keltowie... Kogo wśród nich nie było? Zlepek różnych strachów i różnych nadzieli. Każdy ze swoim wyobrażeniem szczęścia i sprawiedliwości. Ze swoimi bogami i swoim językiem. Co ich w kupie trzymało? Wspólny cel wiadomo, ale gdy ten cel osiągną już szczęśliwie? Tylko podziw dla naczelnika Gintara zostanie, ale czy to nie za mało? Czy się ta wspólnota Wyszowego lasu nie rozpadnie?

- Panie! - młody zwiadowca ukłonił się przed wodzem. - Już widać Trzy Wzgórza na Północy.

- Co u Witliczu nowego?

- Przedarł się. Tyle jego siły teraz wynoszą, co nasze. Taka sama odległość od Przewodnik Starzyka go dzieli.

- I zamiar taki sam...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później