Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Dawaj Odpowiedź!

Przewodnik Starzyk, odwrotnie niż inni ludzie, nie dawał się lepiej poznać, gdy się mu bliżej przyglądano. Wymykał się zmysłom, czy to z własnej woli, czy z niemożności nabrania porządnego kształtu. Ani Witlicz ani Gintar ani tym bardziej ja, nie potrafiliśmy odgadnąć w nim niczego. Młody czy stary? Szalony czy rozsądny i mądry? Niesie nam dobro czy zgubę?

- Powiesz nam wreszcie kim jesteś? Jaka jest twoja rola w tym nieszczęściu? Czego chcesz od nas?

Już nie było miejsca na grzeczności. Miara się przebrała. Cała cierpliwość uleciała bezpowrotnie. Tyle czasu i drogi przez ciernie nas zwodzono! Żądaliśmy odpowiedzi, pokorę i zwyczaje odrzucając precz.

Nieszczególne wrażenie na Przewodnik Starzyku zrobił nasz wybuch. Jakaś wyniosłość go otulała. Wyniosłość karmiona nie pychą, albo wielką mądrością, lecz doświadczeniem. Jakby już wiele razy widział każdy ze sposobów, w jaki ludzi potrafią się zachować w obliczu wielkich chwil.

Odezwał się do nas, chcąc uczynić zadość naszym żądaniom, lecz przekornie zabrał słowom jasność, a dodał im nieco dziwacznego piękna. Może tak trzeba, gdy się o wielkich i ostatecznych rzeczach mówi?

W Pacanowie mojej głowy
uchowała się Odpowiedź,
której szuka każdy człowiek.

Mózg ten trudno jest prześwietlić:
pokręcone w nim są ścieżki,
czyste myśli mącą grzeszki...

Zawołałem was tu chwaty,
byście weszli do tej chaty,
nim ją spisze ktoś na straty!

...a potem Przewodnik Starzyk podszedł bliżej i już zwyczajnym ludzkim słowem objaśnił, co i jak.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później