Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Jak kończą bohaterowie I

Wielki i potężny był Arkan na północy. Choć spowity mrokiem, jego myśli błyskotliwe. Choć tkwił w ciemności, jego cel jasny. Wiedział kogo kupić, kogo batem w posłuszeństwie trzymać, a kogo strachem za gardło trzymać. Dobrze rozumiał, czego potrzeba, aby swoje ugrać.

Nauczony upokorzeniem, stał się jeszcze straszniejszy. Arkan wyciągnął wnioski z haniebnej porażki Gero i Hodo. Nawet w najwyższych wieżach, w najdostojniejszych komnatach grodu słychać było wycie wodza Popiołców i naczelnika Kamieniarzy. Ich cierpienie miało otrzeźwić dowódców innych rojów. Już żaden z nich nie zawiedzie wielkiego Arkana. Popiołcy i Kamieniarze - zdziesiątkowani i pohańbieni - zostali pilnować, czy się Słowianie nie wyroją nagle z południa, z murów Śnieżnika. Wszystkie pozostałę roje dostały nowe zadanie. Zbierać siły, zbierać spryt i mądrość, by ruszyć i posiąść świat. Twierdzę Świat.




Hangar na południu nie ustępował swemu czarnemu druhowi z północy. Był Arkanowi równy okrucieństwem, chytrością i siłą. I wolą także. Tylko szczęścia więcej mieli wodzowie jego Rojów. Tuchacz i Budion, chociaż na zgubę poprowadzili swoje szeregi, mimo, że nie wytępili do cna Słowian z Roli, choć nie zdławili Królowej i Gniewosza, przeżyli. Hangar wybrał dla nich raczej niepewność, niż śmierć. Niech jeszcze się pokręcą po Roli, niech powęszą. Tam ciekawe rzeczy się dzieją. A reszta Południowych Szerszeni, niezliczone roje, niech się gotuje na Twierdzę-Świat.




Nad Arkanem i Hangarem coś jeszcze. Coś i Ktoś. Też w Twierdzy, lecz potężniejszej. Także zły, tylko zły bardziej. Zły w Twierdzy-Mrok.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później