Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Słowianie pod wiszącą skałą

Świetlikowi, dziwne to strasznie, brakowało nocnych mar! Kiedyś, gdy się włóczył po pustkowiach, albo gdy z Zimowitem i innymi wędrował za swym losem, niepewność malowała w ciemnościach najdziwniejsze obrazy. Duchy przodków rysowały się w zwykłych za dnia przedmiotach, ślepia najdzikszych potworów krążyły gdzieś na granicy światła płynącego z ogniska, a sam Zły nawet pod sam dobry ogień się czasem zapuszczał, chłoszcząc dreszczem po plecach.

Tuaj niczego takiego nie było. Tutaj wszyscy byli mądrzy, światli i od zabobonów w uczelniach wyleczeni. Uwolnieni od przesądów i głupiej wiary. Z głowami pełnymi Prawdy tego świata.

..i jakieś to wszystko martwe było. Wśród rozwiniętych dzień bywał gorszy od nocy...

- No! - zerwał się w końcu Świetlik, gdy już wiedział, że zasnąć na powrót się nie uda. - Zbieramy się, młodzieży! Zaraz świt. Żwawo trzeba pod górę, jeśli chcecie waszą poczwarę zastać.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później