Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Rozum oblężony

Wszyscy na sali pootwierali usta. Wytrzeszczyli oczy, a ręce poukładali w obronnych gestach. Niejeden jęk się wydobył z gardła. Dreszcz po plecach przeszedł i grymas na twarzach zagościł. Nie, tego nie powinno być!

Cała śmietanka obywateli Grodnicy, dobrana według zasług dla rozumu i pogardy dla przesądów. Od lat wyśmiewali co starszych i prostszych, którzy padali na kolana ilekroć pierun uderzył. Ganili zabobonny lud za strach przed nocnymi szelestami w ciemnych zaułkach, za zwidy w borach i mary nad chorymi. - Nie ma tego! - mówili. - Zdaje wam się tylko, bo rozum wasz za słaby, by rozsądnie rzeczy badać. Łatwiej wam duchy i bogów widzieć, kiedy ratunku nie ma... Ale ratunek jest! Jesteśmy lud zasobny i bezpieczny, patrzcie: oto lekarstwo - pleśń z pajęczyną, połowę chorób wyleczy. Ile modlitwa wyleczyła? Żadnej. Patrzcie! Oto kaganek z lusterkiem. Tyle światła daje, że już w półcieniach nadprzyrodzonych stworzeń nie będziecie widzieć. I jeszcze więcej rozum z postępem wam dadzą! Zdrowie, bogactwo i szczęście...

...Szczęście?...

Z radością patrzyli na każde kolejne zwycięstwo światła nad ciemnotą. Nie potrafili tylko pojąć, dlaczego wraz z rosnąca potęgą rozumu, w gromadzie chęć do życia coraz mniejsza.

A teraz siedzieli - mądrzy, postępowi posiadacze wielkich głów, a przed nimi wyzwanie dla rozumu, jakiego jeszcze nie wiedzieli. Prosty, nierozwinięty lud byłby pewnie wykrzyknął: "Potwór, Zły, ratujcie bogowie!", ale nie ci... Bohaterowie rozumu się nie poddają!

- To złudzenie! - wykrzyknął ktoś z pierwszej ławy. - Sztuczki jarmarczne, zaraz wam to...

Mokry i ciężki kaptur Nosiciela został zdjęty. Zasyczało i para rozeszła się wokół. Tam, gdzie u człowieka wypadała głowa, u Nosiciela kulisty ogień zwieńczał ciało.

- ...złudzenie! - ciągle krzyczał ten niecierpliwy. Nim ktokolwiek zdążył zagrodzić mu drogę, już był przy tajemniczym stworzeniu. Już pchał rękę w płomienie. I jak to przy poparzeniu wrzasnął, przewracając się na gołe deski.

Polano go wodą, odciągnięto.

- Oto wyzwanie dla rozumu! - rzekł ktoś z tylnych ław. Tak, prawdziwe wyzwanie!

Wszyscy pokiwali głowami. Jeszcze większe było podniecenie zebranych, gdy z ciała, z tej "głowy" chyba, wydobyły się słowa.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później