Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Wojowie rozumu w popłochu

- Witajcie, możni Grodnicy! - głos najzupełniej zwyczajny, męża dojrzałego, ale nieszczególnie szlachetny, albo potężny. Ot, zwykły głos, jaki na targu czy pod kąciną można usłyszeć. Zwyczajny, gdyby nie ognista głowa, która go wydała.

- Co to???

- Miło, że wreszcie wpuściliście mnie do tego kraju - zakpił Nosiciel. - Może gościna to dziwna, czuję się nieco skrępowany... - przerwał ,by się chwilę ze swego dowcipu pośmiać. - No, ale najważniejsze, ze jestem. Wprost płonę, by wam przekazać radosną nowinę: Czart, sam Zły, wstąpił w progi tego świata i jego zwycięski pochód ogarnie wszystkie połacie. Przygotujcie się, aby mu oddać pokłon!

- Co za bzdury jakieś... - pozornie bez nerwów rzucił ktoś z głębi izby.

- Tak, tak - odrzekł Nosiciel rubasznie się śmiejąc. - Wiadomo nam, żeście rozum nadmuchali i w nim się pławicie. Nie wierzycie ani w bogów ani Złemu nie chcecie oddać pokłonu. Cóż, znajdzie się na to szpilka! Niejedna. Nadęty rozum przekłujemy i pęknie! Trochę cierpienia, trochę zwątpienia i niewygody, a wszystko uleci i - moje dzieci - wrócicie na drzewa, a tam: zgadnijcie, co na drzewie czeka? Tak, tak dzieci - Wąż!

- Wystarczy już! - rozkazał Chocian widząc, że się sala zaczyna w strachu pogrążać. - Zagasić to!

Rozkaz natychmiast strażnicy chętnie wykonali. Nie żałowali wody, aż po nosicielu tylko szmaty i stęchlizna pozostały...

Nim Nosiciel zupełnie zniknął, Świetlik coś zauważył. Jedna małą iskierka, jeszcze gdy obcy przemawiał strasznie, uleciała z prądem powietrza pod pułap, klucząc i to tu, to tam. W końcu w stropowej desce znalazła sęk, obok niego szczelinę i tam się przytuliła. Znikła. Nie zapłonęła żywiąc się suchymi deskami, lecz była tam na pewno. Tliła się i czekała na dogodną chwilę. Ile by nie miała czekać, poczeka!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później