Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Znów o Nosicielu

- Wy tu o wielkich sprawach na wschodzie, a nie po to się przecież zebraliśmy! - otrzeźwiła mężczyzn Sasanka. - Po co zebrałeś tu możnych, po co im Nosiciela pokazałeś?

- Słusznie - ocknął się Chocian. - Najpierw Świetlikowi wyjaśnię, co tu się działo przez lata i co to za zamyślenie, ten nasz "Czerwony Kur". Otóż co mądrzejsi już dawno zauważyli, że niedobrze się dzieje. Kraje opanowane przez Szerszenie rosły pod każdym względem, a nasze przeciwnie - w jakiejś dziwnej senności się pogrążały. Gdyby nie to, że Hobole i Zacisze to przez przyrodę stworzona twierdza otoczona górami, dawno by nas pokonali.

- A może my bylibyśmy czujniejsi. Za niezdobytymi warowniami czuliśmy się zbyt bezpiecznie. Zgnuśnieliśmy - wtrąciła Sasanka.

- Może... - przytaknął Chocian. - W każdym razie tutejsi mędrcy czuli, że wrogie nam myśli wzbierają tuż przy granicach i prędzej czy później zaczną się - tym, czy innym sposobem - wlewać do nas. To byłoby jak pożar, stąd nazwa naszego zamiaru: "Czerwony Kur", czyli jak zaradzić pożarowi. Kto by pomyślał, że tak dosłownie wypadnie z ognistym potworem się potykać.

Chociana przerwał na chwilę, aby nabrać powietrza i jeszcze raz myśli zebrać.

- Nosiciel nie był pierwszym przez nas złapanym potworem, ale pierwszym, który niósł jakąś wiadomość, jako zarzewie pożogi. Sam słyszałeś Świetliku jaką. Widziałeś też, jakie w naszym kraju dogodne warunki ostatnio dla różnych proroków i nowych wiar. Nosiciel zapewne był przygotowany dobrze, raz dwa by inne zgromadzenia pokonał i wokół siebie pomyloną wiarę ludzi zebrał. To byłby koniec. Skończyłoby się na tym, że opętani jego słowami sami otworzylibyśmy bramy przed Szerszeniami.

- I przed Złym, co z nimi idzie - wtrącił Świetlik. - To zresztą dowód na istnienie świata nadprzyrodzonego. Nieprawdziwe i głupie słowa w świecie czysto rozsądnym zaraz by zginęły. Jeśli istnieją i w dodatku mają sie dobrze to znaczy, że ktoś spoza świata je wspiera.

- Być może - Chocian wymownie spojrzał na Sasankę. - Gdy pojmaliśmy Nosiciela, postanowiliśmy zrobić próbę, nawet wtajemniczeni, jak Sasanka, o tym nie wiedzieli. Chcieliśmy sprawdzić, jak na Nosiciela będą zapatrywać się najsilniejsze umysły z tych, które jeszcze zostały.

- I jak próba wypadła?

- Przerażająco. Nawet najrozumniejsi przeżarci są albo strachem, albo obojętnością. Naprawdę nieliczni, jak wy dwoje, czerpią jeszcze siłę - z wiary, albo z rozumu - by o życie samodzielnie walczyć. Dlatego od dziś oboje jesteście w Służbie. Bez prawa odmowy. Dostaniecie uprawnienia Czerwonej Straży i pójdziecie szukać sposobu, aby zdziczałą wiarę przywrócić prawowitym bogom, a rozum wykoślawiony znów na nogi postawić.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później