Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Tu się ludziom poprzewracało

- Niewiele wam powiem, bo się już za nami oglądają, że tak szepcemy - Zdrowit znacząco uniósł brwi. - Tutaj, w Widoku, zwykle nie bardzo się przejmują wędrowcami, ale gdy się były współpracownik Służby spotyka z wysłannikami Chociana, to czują, że ich największa tajemnica się niedługo światu ukaże i na nich wszystkich niesława spłynie.

- Za co?

- Za krwawnika. Bajkę znacie przecież, mówiliście. Strach przed pierwszym krwawnikiem wykorzystali niecni, żeby się wzbogacić. Tutejsi bogaci kazali sobie stworzyć nowego krwawnika, dla uciechy i paru jeszcze innych rzeczy. Nic wam więcej...

- Co tak szepczecie, przybłędy? - pozbawiony przynajmniej trzech zębów osiłek pchnął Zdrowita, aż mu dzban z ręki wyleciał.

- Wiesz z kim zaczynasz? - Świetlik zmierzył napastnika nieprzyjemnym spojrzeniem.

- Jasne, że wiem, czerwony szpiegu!

Zaczęło się wiec ostro. Trzech na troje. Jakoś każdy z szóstki wiedział, że raczej na śmierć, niż na siniaki.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później