Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


W noc

Sporo ich kosztowało, żeby się rozróba w gospodzie nie rozniosła z pogłosem. Dali dużo, lecz nie za dużo, bo to też mogłoby zbytni rozgłos wywołać. Gospodarz wziął za straty i ze zrozumieniem sprawę wyciszył. Taki zawód.

Świetlik i Sasanka cały dzień już szli, tak jak im Zdrowit poradził bocznymi ścieżkami. Dopiero zrozumieli po co. Na głównym szlaku nie zdołaliby wyśledzić niczego podejrzanego. Za dużo podróżnych, zbyt wiele obcych twarzy. Tutaj, na wioskowych rzadko uczęszczanych ścieżkach byli widoczni jak na dłoni, ale też sami łatwo mogli dostrzec tych, co się innymi rzeczami niż gospodarka zajmowali.

Postanowili do wędrówki wybrać raczej wczesne poranki i wieczory i to był dobry pomysł. Od razu zobaczyli dziwne postacie w kapturach i długich płaszczach, co zmierzały jak ćmy ku przełęczy.

Poszli za nimi.

Krew przed nimi, krew za nimi. Taka cena za prawdę.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później