Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Taki świat czarny

Zarośla otulające gęsto okoliczne skałki doskonale chroniły Świetlika i Sasankę przed odkryciem, ale ich dusz przed okrutną szpilą widoku ludzkiej podłości nic nie broniło. Ostry obraz całej tej nie do uwierzenia trwożnej sprawy mieli przed sobą całkowicie odsłonięty i boleśnie przejrzysty. Aż dreszcz, aż skurcz we wnętrzu, aż łzy do oczu...

Potwór już się nasycił porozdzieranym ciałem pierwszej ofiary. Już całą krew z niej utoczył, choć tylko trochę nasycił swoje plugawe trzewia. Większa część czerwonej posoki z wolna wsiąkała w ziemię, zdobiąc po drodze kamienie rdzawą pokrywą. Tkanki i ciało zabitego pewnie po skończonej uczcie ucieszą szczury i psy zdziczałe.

- Tak się nie godzi z człowiekiem postępować, obojętnie co zrobił...

Ślepia wąpierza świeciły blaskiem nie mniej trwożnie-czerwonym, niż krew nieszczęsnej ofiary. Widać, że jeszcze poczwarze mało, że jeszcze by poswawoliła.

Wraz z potworem na jeszcze czekali podnieceni możni, bezpiecznie i wygodnie pośród okalających kotlinkę skał pousadzani. Ani w nich odrazy ani strachu ani poczucia, że się tu gwałci wszystko, co człowiek osiągnął, odkąd z drzewa zlazł. Dlaczego tak?! Po co?! Tylko żądza coraz nowszych niczym nie ograniczonych wrażeń wypełnała ich głowy. Mieli wolę, bogactwo i władzę, więc świat spełnił ich zachcianki.

- Następnego! - rozległo się z dołu.

Zapowiedź kolejnej zbrodni wbiła się w czerń nocy. Jakby Złego łakociami wabić.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później