Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Kraina pijaków

Zacisze od Hobola niewiele się różniło. Tak samo czyste i spokojne, schludne grzeczne na co dzień i jednakowo zasobne. Tak samo zepsute, tak samo upadające i tak samo niechcące tego upadku dostrzec. Wiadomo: rozwinięci się zwijają.

Śliwica od Grodnicy na pierwszy rzut oka niewiele się różniła. Co krok karczma, co kawałek gospoda. Zajazdy przy gościńcach i domy uciech przy bocznych uliczkach. Rojne targowiska, podupadłe kąciny zaszłe kurzem i pajęczyną. Tak samo się tu młodzież, a nawet stateczni już obywatele lubili zabawić, w zabawie zapomnieć i rano nie pamiętać. Nie, nie tak samo. Bardziej! Śliwica to było coś znacznie smutniejszego. To Kraina Pijaków.

Pijak to taki, co w korzystaniu nie zna umiaru. Bierze i je... nie je, tylko żre. Jak świnia, jak ostatnie ze zwierząt. Żre, pije i korzysta ze wszystkiego - nie zatrzyma się, choć już mu więcej nie potrzeba, nie zatrzyma się chociaż inni tez by może chcieli zasmakować. Dopiero przestanie, kiedy skończą się wszelkie zasoby. Wtedy pijak zarzuca swą przyjemność, zapomina niewdzięcznie o zaprzeszłej miłości i szuka nowego celu, aby swoje zmysły w czymś dotąd nieznanym i od poprzednich bodźców mocniejszym skąpać. Taki jest pijak.

- Skąd się biorą tacy pijacy? - z niesmakiem spytała Sasanka widząc kolejne pierwszorzędne ubranie, najlepsze buty, ozdoby przednie unurzane wraz ze swym właścicielem w błocie i wymiocinach.

- A na czym ten kraj zbudowany? Sama bajkę o wąpierzu, tym pierwszym, opowiadałaś. - Świetlik tylko wzruszył ramionami na widok tego jednego z wielu pijanych do nieprzytomności. - Obawiam się, ze gorsze rzeczy się tu dzieją, niż tylko wódczane samozniszczenie. Popatrz, "Karczma pod Wąpierzem".

- Bogowie! - Sasanka przykryła dłońmi policzki na widok czaszki wąpierza, takiej samej jaką widzieli już przy drzwiach gospody "Widok". - Tutaj też poczwarę wabią?!

- Nie! - Świetlik był pewny, że już odgadł. - Wieśniacy z osad wokół Śliwicy zabawiają się wąpierzem, ale miastowi mają lepsze rozrywki. Nie potrzebują poczwary, żeby w ich imieniu krew niewinnych piła.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później