Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Stary krnąbrny mędrak

- W Opolu się wychowałem. "Stolica Żywicznego półwyspu" - myślałem sobie pusząc się przed wszystkimi z odleglejszych, zapadłych zakątków. Co to nie my, co to nie ja! - mędrak zaczął od wspomnień z wczesnej młodości.

- Ciągleśmy się z żercami spierali - Bukomir nieoczekiwanie podjął inny watek. - Oni nad nocą rozciągali opiekę, nad nieznanym, przed strasznym bronili, gdy się wdzierało, a my odwrotnie: za dnia budować, mądrość poszerzać chcieliśmy. Ciągle w drogę sobie wchodziliśmy. Z tej naszej gonitwy o to kto lepszy: żercy czy mędrcy najmilsze mam wspomnienia.

- Ja także! - i Świetlik przywołał nie tak znowu odległe obrazy.

- Jako uczeń byłem uparty i nie za bardzo chciałem dobrych rad słuchać. Starsi mówili na co kolej, co po sobie następuje, ale ja chciałem wszystko do razu, po swojemu. To był mój pierwszy grzech: krnąbrność. To ona mi kazała w świat ruszyć. Myślałem go zbawić, bo wiedziałem, że nie ma się dobrze, a zdawało mi się że znam sposób. Jakże byłem głupi! Ruszyłem, poznałem, co to rozczarowanie i to rozczarowanie pośród obcych. Pamiętaj Świetliku: nigdy nie zapomnij o swojej ojczyźnie o swoich bliskich, bo jeśli zapomnisz, to tak, jakbyś umarł. A za życia nie można się drugi raz narodzić. Nawet, gdy tutaj wiele lat temu przybyłem nie chciałem tego zrozumieć. Wyruszyłem jeszcze dalej, by jeszcze potężniejsze tajemnice posiąść.

- Znalazłeś?

- Poniekąd. Byłem pod murami Twierdzy-Świat.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później