Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Stary, bywały mędrak

- Hobole, Zacisze... - ciągnął Bukomir. - Grodnica, Śliwica, Stargard. Rozwinięte kraje powitały Mnie kubłem zimnej wody. Sam się miałem za miastowego, bo przecież ze stolicy Żywicznego Półwyspu. Prostodusznie przyszedłem tu zaradzać ich kłopotom, kłopotom całego świata, a ci mnie najzwyczejniej odrzucili. Wyśmiali. Nierozwiniętym przezwali.

- Też przez pierwsze miesiące tak miałem. - Świetlik pokiwał głową.

- Widocznie pycha wszędzie jednakowa, tylko ten się jej wyzbędzie, kto pogardy od innych zazna. Ja nie zmądrzałem. Za wcześnie dla mnie było. Butny jeszcze dalej poszedłem na wschód.

- Naprawdę widziałeś Twierdzę-Świat?!

- Naprawdę, chociaż jej murów nie dotknąłem. I mówię ci, nie ma takiej drugiej rzeczy na świecie. Nie sposób ją zrozumieć, nie sposób ogarnąć. Czuje się w niej jakąś mądrość przedwieczną, jakieś dobro zaklęte, ale też i chłód. Ona nie pomaga tak, jakbyśmy chcieli. Dopiero, gdy jej rozumem nie dałem rady, wróciłem do Śliwicy i swoją podrzędną rolę przyjąłem. A teraz ty przychodzisz moje młodzieńcze błędy powielić. Nie pozwolę na to!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później