Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Róbcie swoje

- Nie do końca cię rozumiem. -Świetlik czuł, że Bukomir trafia w jakieś czułe jego miejsce, ale nie potrafił dokładnie pojąć jakie.

- Ciągle ci się roi, że skoro liznąłeś wielkich spraw, skoro byłeś u boku ważnych ludzi tego świata... Bo byłeś, gdy rozgrywały się losy przyszłości?

- Przez pewien czas...

- Właśnie! - Bukomir uśmiechnął się do młodszego mędraka. - Stąd urojenie, że i ty ważny. Nie daj się oszukać mrzonkom! Nie myśl, że do zbawiania świata jesteś powołany, bo cię to zgubi i nie zdążysz w życiu nawet tego, co zwykłemu człowiekowi pisane dokonać.

- Nawet Sasance się za często z takimi myślami nie zdradzałem, skąd ty możesz wiedzieć...?

- Bo taki sam byłem. Dobrze przecież odgadłem, prawda?

- Prawda. Co mi więc radzisz, żeby twoich błędów nie powielać?

- Jak powiedziałem. Rób swoje, nie myśl o zbawianiu świata, bo nie do tego jesteś stworzony.

- Tak... - Świetlik zawiesił głos na chwilę w głębszym namyśle. - Cały czas się na zadaniu próbuję skupić, ale masz słuszność. Gdzieś tam, w tyle głowy, ciągle mi sława i wielkie sprawy migotały. Masz słuszność, na swoim zadaniu musze się skupić. Nosiciela Krwi odnaleźć trzeba, wiesz coś o tym, Bukomirze? Możesz mi pomóc?

- Co nieco słyszałem, ale nie wiem, czy uwierzyłbyś w moją opowieść. Lepiej sam się przekonaj. Weź Sasankę, idźcie do gospody.

- Na dół?

- Nie, nie - powiedział Bukomir. - Tutaj jest dość spokojnie, a nawet nudnawo. Idźcie przecznicę dalej, do "Wykwintu". Tam zobaczycie wszystko, co potrzebujecie zobaczyć. Ja zmęczony, prześpię się, a jutro... Idźcie, rozglądajcie się, a ja jutro opowiem wam, co widzieliście.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później