Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Poczwary ze wsi

- Co mi wiadomo - przypominał sobie Bukomir - to że Nosiciel Krwi przyniósł tu zarzewie tego okropieństwa i od razu się ono pod dwoma postaciami pojawiło. Inny jest smak bywałych miastowych, inny tych, co na przysiółkach spokojniejsze i znojniejsze życie wiodą. Mieszkańców wsi skusił do grzechu zepsutej krwi wskrzeszając wąpierza z przełęczy Krwawnik. Jak to zrobił, z czyją pomocą, to już sami wybadacie. Ja wam tylko miejsce wskażę. Wieśniacy oglądają sobie teraz w najróżniejszych miejscach, jak się poczwara pastwi nad bezbronnymi, sączy ich krew i pozostawia pustych i martwych.

- Widzieliśmy! - wzdrygnęła się Sasanka. - Dlaczego oni chcą to oglądać?!

- Bo już wszystko inne widzieli. Wszystkiego zasmakowali. Nic w nich prawdziwego, bo o nic w życiu walczyć nie musieli. Wiecie przecież jaka to radość, jaka duma, gdy się samemu do czegoś dojdzie, gdy się przeszkody samodzielne pokona i na podziw innych zasłuży.

- Wiemy - odrzekł Świetlik, trochę chyba nieskromnie, ale prawdziwie.

- No właśnie! A co ci poczciwi wieśniacy z rozwiniętych krajów za dreszczyk w życiu mieli, skoro od dziecka wszystko gotowe dostawali? Bezpieczni, zdrowi, bogaci i syci przez całe życie. Brakowało im prawdziwych wrażeń, ale nie na tyle, żeby się swoich wygód wyrzekać i pakować się w niebezpieczne przygody. Chcieli mieć ciastko i zjeść ciastko.

- Kto prawy wie, że tak się nie da, chyba że ze Złym w towarzystwie!

- Tak - Bukomir pokiwał głową smutno. - Nosiciel Krwi to posłaniec Złego i dał im to, czego chcieli o cenie rzecz jasna nie wspominając. Zapłacą srogo za te przedstawienia Krwawnika.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później