Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Niepoczwary

- Czarno się ta cała Śliwica maluje w twoich wyjaśnieniach Bukomirze!

- No nie tak znowu czarno! Mrok tu rządzi wieloma duszami, ale nie wszystkimi. Im bardziej prosty człowiek, tym pewniejsze się staje, ze jeszcze przyzwoitość zachował.

- Spotkaliśmy kogoś dziwnego pośród możnych na piętrze gospody. Na imię ma Piast. Znasz go?

- Tak, słyszałem o tym chłopcu. Uczy dzieci możnych. Dość ciężko z tymi "gnojami" musi walczyć, aby im cokolwiek dobrego do głów powkładać. Jego ojciec i dwaj starsi braci już dwa lata pod Szańczykiem uczą się być wielkim wojskiem. To była przyzwoita rodzina, a Piast został tu sam. Naprawdę porządny chłopiec, ale czy mu do końca ufać można... Kto może być dziś czegoś pewnym?

Stary mędrak zastanawiał się przez chwilę jak tu pożyteczną radę dać młodym.

- Wiecie co! - wyskoczył nagle Bukomir z nową myślą. - Weźcie go ze sobą na wąpierza. Jeśli tam się sprawdzi, będziecie w nim mieli wielkiego sojusznika, jeśli nie... Cóż. Wszyscy kiedyś pomrzemy. Spójrzcie na przedstawienie. Widzicie? Tutaj jest wejście to jaskini. Najlepsze miejsce, żeby sprawę rozjaśnić.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później