Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Niespodzianka

Bukomir na tyle jasno im drogę wskazał, ze wcale nie błądzili. Odeszli ze Śliwicy kilka godzin na wschód i południe, by nieszczególnie zdrożeni stanąć u stóp potężnych gór Magnatów. Sasanka, Świetlik i Piast mieli jeszcze przed sobą dwie, trzy godziny po ścieżce pnącej się w górę skalistej przełęczy. Droga to miała być trudniejsza i z powodu kamienistych osuwisk bardziej zdradliwa, więc się przed nią na chwile zatrzymali. Odpoczęli. Piękne popołudnie im się trafiło pośród tego burzowego lata.

- Czy to wieże Stargardu majaczą tam na wschodzie? - zapytał Świetlik.

gdańsk przewodnik wąpierze słowianie

- Chyba tak - zmrużył oczy Piast, który z tutejszymi widokami był najlepiej obeznany. - Pewnie dużo bliżej byśmy do stolicy nie podeszli. Mówią, że straże wszędzie pilnują, żeby się nikt niespodziewany do stolicy nie dostał.

- Mówią dlaczego?

- Mówią różnie. Jedni, że się chce Stargard oddzielić od gnijącego świata i w zdrowiu przetrwać złe czasy. Inni powtarzają, ze tumult jakiś w tym mieście i władza niepewna. Kto ma słuszność tego nie wiem...

- Nieważne - machnął ręką Świetlik. - Na razie nam stolica Zacisza do szczęścia niepotrzebna, swoje sprawy mamy. Ruszajmy już. Dobrze byśmy przed wieczorem stanęli przy wejściu do jaskini.

Pięli się dość ciężko, bo ścieżka ledwie była widoczna, cała w drobnych odłamkach skalnych i porośnięta kosodrzewiną nieprzyjemnie wbijającą się w ciało, gdy się zbyt blisko podeszło. Prawie bezludny to kraj te Magnaty. Nawet pasterze nieczęsto tu zaglądali, za to dzika przyroda miał się tu świetnie. Od cieni wszelkich gatunków drapieżnych ptaków aż migotało wokół. Podłoże zdawało się miejscami ruchomym dywanem, tyle było różnych gryzoni. Mnóstwo owadów, gdzieś dalej jakieś kozice, jakieś jelenie i sarny poniżej. Bogato i zielono.

- O do czarta! - zaklęła nagle Sasanka.

- Co się stało?

- Wdepnęłam...

- Ha, ha, ha! - nie wytrzymał Świetlik, gdy przyjrzał się bliżej niespodziance. - To po nietoperzach ślad. Lepiej przywyknij, bo w jaskini...

- W tej tu, przed nami? - zapytał Piast.

- Właśnie w tej! - przytaknął Świetlik spoglądając w wielki i mroczny otwór, zionący z posępnej siwej skały.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później