Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Karliki, mroczki... gdzie wąpierze?

- Niesamowite!

To już nie mowa o tysiąca, ale o tysiącach tysięcy. Nietoperze zgodnie ruszyły na nocny żer liczbą, która się w głowie nie mieściła. Jak to robiły, że w tym harmidrze się z sobą nie zderzały? Jak cokolwiek mogły dostrzec w tej czerni, w tym tłoku i zamęcie?

- Nietoperze mają zmysł, który człowiekowi bardzo by się przydał! -Świetlik przypomniał sobie nauki z młodości. - Nikt nie wie jak dokładnie im to służy, ale potrafią wysłać dźwięk w dowolną stronę. Ów dźwięk odbiwszy się od przeszkody wraca do nietoperza i ten już wie, co się wokół dzieje.

- Niesamowite!

- Są takie miejsca jak to po świecie - ciągnął Świetlik. - Wiele ich na całej ziemi, bo nietoperze lubią się w wielkich zbiorowościach przed dniem chować. Niejedną opuszczoną warownię na swoją twierdzę przejęły, niejedną jaskinią władają niepodzielnie... Ale to tutaj... Nigdy nie widziałem tylu gatunków naraz! Mroczki tu są, nocki i podkowce. Gacki i karliki także widzę. - dziwił się Świetlik. - Przecież one nawzajem nie lubią swego towarzystwa... Każdy gatunek w innym środowisku się lubuje, każdy swoje ma zwyczaje... O! Nawet borowiaczki się pojawiły, co to - wszyscy wiedzą - po lasach, nie jaskiniach żyją! Musi to być miejsce szczególne! I odważę się powiedzieć: nie bez pomocy człowieka stworzone!

- ... więc znaleźliśmy chyba to, czego szukamy!

- Tak! - przytaknął Świetlik. - Ostrożności tu nigdy za wiele. Są zwykłe nietoperze w niezwykłej liczbie, mogą być i te niezwykłych rozmiarów. Strzeżmy się wąpierzy!

- I ludzi, którym te poczwary służą! - dodał Piast, który najwyraźniej rozumiał o czym się mówi.

Jeszcze tak dobre pół godziny spędzili przytłoczeni do ziemi niezwykłym tumultem, nim się zaczęły ssaki rozpraszać. Jedne w leśne obszary, inne na polany pognały szukać swych ulubionych kąsków. W końcu prawie zupełnie pusto się zrobiło. Tylko nieliczne wybrały polanę przed jaskinią na swe nocne łowisko. Przyszedł czas, by się ruszyć wreszcie.

- No to je mamy z głowy do świtu! - powiedział Świetlik gramoląc się żwawo z ukrycia. - Szybko do środka, nim się świat wokół zupełnie uspokoi!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później