Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Idzie człowiek, niesie pieniądz

Kiedy się parę godzin już siedzi w ukryciu, a wokół tylko ptaki, wiatr i może jakieś drobne stworzenia pomykają wśród skałek i traw, każdy dźwięk zwyczajny ludzkiej istocie w lot się wyłapuje. Nawet wcześniej niż dźwięk przyszło poczucie, że się zbliżą ten posłaniec. Może to przyroda wokół zmieniła się pod wpływem nieproszonego gościa, może to prostu już czas był, a może jest w ludzkiej głowie jakiś zmysł nieodkryty, który pozwala dostrzec co niewidzialne.

Postać w wspinała się tą samą ścieżką, która dotarli tu Sasanka, Świetlik i Piast. Zmierzała w tą samą co oni stronę, ku wejściu do pieczary pełnej poczwar i uczonych.

Skoro przez ten cały czas nikogo na drodze nie widzieli, to któż to mógł być, jeśli nie posłaniec Nosiciela Krwi?

Zbliżał się, dawał się coraz lepiej poznać. Więcej szczegółów z każdym krokiem odsłaniał obraz, lecz wcale to nie pomagało. Postać była... szara. Zwyczajne łapcie na nogach, spodnie szare, z szarego, zwykłego lnu, taka sama koszula ani zbyt nowa ani zbyt podarta. Jakaś baranica, tez szara, na górskie pogodowe niespodzianki dobra. Na głowie czapa, z tego samego co baranica futra. Zwyczajny człowiek. Nie za młody, nie za stary. Bez blizn, ale też bez widocznych znaków, że dba szczególnie o wygląd. Chodząca przeciętność wspinała się ku nim, opierając się na kiju.

- Zaczekajcie, nie chcę go spłoszyć. Sam go dopadnę! - nakazał druhom Świetlik. Zrzucił zbędne sprzęty, części ubrania, które by mu w szamotaninie przeszkadzały i czekał. Napiął mięśnie i czekał na odpowiednią chwilę, by rzucić się na nieświadomego wędrowca. W końcu chwila nadeszła.

- Jesteś! - wykrzyknął rzucając się na oniemiałego człowieka. Przybysz nawet nie zdążył krzyknąć. Przywalony i obezwładniony czekał na śmierć, myśląc, ze go zbój napadł.

- Daruj! -zdołał w końcu wyszeptać. - Dam pieniądze!

Świetlik zerknął na wyciągniętą dłoń obalonego człowieka. W jego ręku błyszczały złote pieniądze. Akurat tyle, ile spodziewali się dziś uzyskać uczeni od posłańca Nosiciela Krwi.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później