Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Bukomirze, na bogów!

Wszyscy troje załamali ręce, a duch w nich podupadł. Już nikomu w nic chyba wierzyć nie można. O co się oprzeć, skoro wszędzie pułapki, komu zaufać, skoro w każdym zdrada drzemie?!

- Tak, to ja gram rolę posłańca Nosiciela Krwi - rzekł Bukomir nawet nie czekając na oczywiste pytanie. - Służę mu, by lepiej się jego zamierzeniom przeciwstawić. Więcej wiem chodząc z takim mirem, a i moi wrogowie czujność tracą.

- Nie mówisz prawdy! - Świetlik minę miał srogą i bliski był wybuchu. - Gdyby było tak, po co byś nas tu posyłał? Sam przecież co tydzień tu bywasz z zapłatą za zbrodnie wypierza.

- Nie musicie mi wierzyć. Wiedzcie tylko, że w Śliwicy wszystko jest splątane, każdy w grzechu umoczony i nie ma sposobu, by ktoś z nich, ot tak, wyrwał się z zaklętego kręgu złą i odmienił wszystko. Nawet ja od początku w tym siedzę. Nim się zorientowałem już za późno było. Tylko ktoś z zewnątrz może te trujące więzy w towarzystwach poprzecinać i na dobrą drogę miasto zawrócić. Tylko ktoś z zewnątrz, tylko wy. Dlatego was tu przysłałem, żebyście sami stan rzeczy poznali. Już wiecie, jak się te przedstawienia z wąpierzem rozgrywają. Wiecie, kto potwora stworzył i jakie korzyści z niego czerpie. Wiecie kto za to płaci.

- Na razie nie wiemy! - przerwał Świetlik. Ciągle miał brzydki bardzo wyraz twarzy. - Na razie tylko sługusa tego zbrodniarza za kark chwyciliśmy!

- Przez sługusa - Bukomir przełknął ślinę widząc, jak się Świetlik zabiera żelazo w ogniu rozpalać. - Imienia Nosiciela Krwi nie poznacie. Zbyt sprytny jest wielki szubrawiec. Ja, sługus Nosiciela, mogę wam z dobrej woli powiedzieć, to co wiem. Jeśli musisz mnie męczyć dla pewności...

- Muszę!

- I tak bym wszystko powiedział! Skoro jednak chcesz mi cierpienie zadać, wiem, ze zasłużyłeeeaaaaaaaa...!

- Jakie jest jego imię, gdzie go znajdziemy? - Świetlik bezwzględnie przypalał ciało Bukomira. Piast i Sasanka tylko się odwrócili i płakali.

- Nie... Nie znam... Nie znam imienia złego, przysięgam!

- Jak cię więc na służbę przyjął, jak wygląda, gdzie jest?

- Eeeeaaaaaaaa...! - Bukomir zawył ponownie. -Nie znam imienia, nie wiem jak wygląda, nie wiem gdzie go znaleźć można. Daj mi oddechu, a powiem tobie, jak w jego łaski wszedłem.

- Mów! - zgodził się Świetlik. - Tylko nie łżyj, bo nie tylko po wierzchu ci skóry przypalę!

słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później