Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Jest cos w oczach cierpiącego

Jest coś w oczach cierpiącego, co uważny i spostrzegawczy człowiek bez trudu wyłowi. Trudniej jest kłamać, gdy ciało smaga mózg soczystymi batami. Nie ma miejsce na nic innego w ciele, tylko na walkę o odrzucenie bólu. Są tacy, co owładnięci wielką sprawą próbują się w niej zasklepiać: w ojczyźnie, rodzinie czy przyjaźni. Za wielką sprawę cierpią i w niej szukają oparcia. Lecz daremne to! Tylko odpowiedniego rodzaju bólu trzeba, aby to wszystko pokonać. Wtedy już tylko ciało zostaje, które wszystko zrobi, aby bólu się pozbyć. Sprzeda, zdradzi, godności się wyrzeknie. Byle nie bolało.

Tak właśnie było z Bukomirem. Nie walczył nawet. I przy zdrowych zmysłach, i w cierpieniu mówił to samo. Prawdę. Świetlik to dostrzegł, ale coś innego jeszcze zauważył. Nie gorące żelazo w nim największe cierpienie budziło, lecz przeszłość. Świadomość własnej głupoty za młodu, bezwładności dziejów i niemożności naprawy tego, co się dawno popsuło.

Tak, Bukomir mówił prawdę. Powiedział kim jest ów Osetnik i gdzie go szukać.

- Wierzysz mi? - wydyszał stary wymęczony bólem mędrak.

- Wierzę - powiedział Świetlik, mędrak młody. - Pójdę i znajdę go. Zabiję. A potem wrócę do ciebie, bo wiem, że jeszcze będziesz miał mi do powiedzenia o tym drugim posłańcu Nosiciela Krwi. Rób swoje. Już wiem, że mi nie uciekniesz.

- Idziemy! Wracamy do Śliwicy!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później