Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Co właściwie wiesz, Świetliku?

Świetlik pozostawił Bukomira swoim sprawom. Niech wydobrzeje, twardy to człowiek, wkrótce do siebie dojdzie. Niech prowadzi swoje gry i śledztwa, niech idzie do uczonych z tej skalnej twierdzy wąpierzy i da im obiecane pieniądze. Niech mu się zdaje dalej, że jest w stanie coś wybadać i zrobić. I niech go dalej męczą wyrzuty przeszłości. Na zawsze pozostanie ich niewolnikiem. Będą te senne mary męczyć i pilnować go lepiej, niż łańcuch na szyi. Gdy przyjdzie czas, znów go Świetlik odnajdzie i wybada.

Świetlik poprowadził Sasankę i Piasta w dół, ku dolinom, z powrotem do pijanej krwią niewinnych Słowian Śliwicy. Ciągle piękny, prawie dziki kraj wokół, ciągle groza bijąca zza widnokręgu. Po równo strachem napawały: zbuntowane wieże stargardzkiej stolicy w oddali, czerwone niebo nad Śliwicą i trupia szarość spalenizny unosząca się daleko na południu, nad graniczną Grodnicą. Gdzieś na wschodzie, choć tego widać nie było zza gór, tysiące tysięcy Szerszeni już dyszało, by zetrzeć w proch cały świat. Jedynym wytchnieniem dla oka był zachód, Rola Północna, gdzie jeszcze, choć biednie, gospodarzyli Słowianie.

- Świetliku! - odezwała się Sasanka, gdy przyszedł czas na przystanek. - Zgubiłam się już dawno. Co się dzieje? Co wiesz, Co z Bukomira właściwie wyciągnąłeś, że postąpiłeś tak dziwnie?

- Niełatwo wyjaśnić słowami, sprawy, które człowiek drugiemu z duszy poprzez zwierciadło oczu wyrwał - odrzekł mędrak.

- Mów.

- Bukomir jest katem i ofiarą. Jak wszyscy na ziemi. Ach, jak przydałby się ktoś, kto ludzkiego ducha wyzwoliłby od tej udręki! - zamyślił się mędrak, lecz zaraz trzeźwość mu wróciła. - Chciał dobrze, a wplątał się w złe. Całe życie walczy, lecz im bardziej chce dobrego, tym bardziej Złemu służy. Jest w nim coś... Obym się mylił... Cokolwiek by w nim na dnie siedziało, będzie nam ze swą wiedzą potrzebny. Nie przypadkiem go spotkaliśmy, gdy "gnoje" starych tłukli. Wystawił się nam z towarzystwem. Chce nam pomóc, ale jego przyrodzony stan to szkodzić. Przedziwny człowiek. Nikogo z żyjących chyba Dola tak aż nie doświadcza porażką! Zwyczajnie trzymałbym się od niego z daleka, a le on jest naszą jedyną droga do wiedzy o sprawkach Nosiciela Krwi. Przez niego właśnie dotrzemy gdzie trzeba. Resztę tobie Piast opowie.

- Ja?!

- Ty. Jesteś ze Śliwicy, nie możesz nie znać tego Osetnika i jego sprawek. Przy okazji o sobie i swoich przyjaciołach nam opowiesz. Czas, abyś i ty się odsłonił.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później