Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Chocian woła "Gore!", Chocian woła "Wici!"

Gołąb pędem pioruna gnał na północ i wschód. Gnał ku stolicy w Stargardzie, niosąc rozpaczliwe wołanie ostatnich porządnych w Grodnicy, co się wokół Chociana skupili...




Do wszystkich ze Służby Szarej, do wszystkich ze Służby Czerwonej,
Do kogokolwiek z prawych obywateli Hobola i Zacisza,
Którzy onegdaj mieli dostęp do spraw skrytych

Nosiciel Ognia w nienasyconym trawieniu pożera nasz dzielny gród. Co rusz nowe zarzewia płomieni, a za nimi wszelkich grzechów i cierpienia w mieście wybuchają. Już nie ma domu, nie ma oddziału straży, w którym by nie płonęła iskierka niepewności strachu i poddania.

Grodnica ginie, choć jej mury wciąż twardo stoją. Po drugiej stronie ściany już stoi potężne wojsko Szerszeni. Nie walczy, nie ciska w nas jak kiedyś potężnymi pociskami z Bazyliki. Czeka, bo wie, ze już się bunt wewnątrz zaczął, ze lada moment wszystko nam się tu zawali i ktoś im bramy otworzy.

Jeszcze tu spróbujemy ukryci w podziemiach z garstką młodych i dumnych opór stawiać, lecz nie liczcie na wiele, bracia Słowianie! Już będę miał za radość, jeśli postępy wroga chociaż zdołam opóźnić, jeśli przynajmniej wyszczerbię jego moce i zwątpienie w dusze spienione wolą Złego wleję.

Na długie życie już nie wypada mi liczyć, tylko na pamięć waszą i bogów miłosierdzie. Pamietajcie i wiedzcie, że skoro my zginiemy i do waszych domostw sługi Złego znajdą otwartą drogę. Nie poddawajcie się, walczcie!

Chocian


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później