Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Ogarnąć i podzielić rozkazy

- Jak przejąć władze w Śliwicy?! - Piast sam nie bardzo rozumiał, jak mu te słowa przechodzą przez usta. Nigdy nie miał takich zamiarów ani nawet myśli, a teraz się okazywało, że to zrobić nie tylko trzeba koniecznie, ale w dodatku natychmiast.

- Jak władzę przejąć? Po kolei sprawy załatwiając! - odparła Sasanka, na dobre już w skórze przywódczyni rozgoszczona. - Mamy dwa kłopoty. Pierwszy: Nosiciel Krwi i jego posłańcy. Drugi: co zrobić z tutejszą społecznością, aby po upadku Złego na pożądane tory ją sprowadzić. Zgoda?

- Zgoda.

- Zajmijmy się na razie kłopotem pierwszym. Wiemy, że Nosiciel Krwi podzielił sobie tutejszą społeczność na dwie części. Na wieśniaków, których omamia krwistą podnietą potwornych przedstawień wąpierza i na miastowych, których krwią karmi. Człowiekiem, którego dla opętania wieśniaków upatrzył sobie Zły jest Osetnik, to już wiemy. Wiemy gdzie mieszka, czym się zajmuje, jakie ma mocne i słabe strony. Nim pierwszym się zajmiemy. Myślę, że jako bardziej w mieście bywałej to mnie powinno przypaść rozprawienie się z tym zdrajcą.

- Tobie? - Świetlik zdziwił się, bo to dotąd on nadawał ton wyprawie, a tutaj wyglądało, że się go odsuwa. I to kto, i to jak...

- Daj dokończyć, Świetliku. Ponieważ Dudek ma dostęp do izb Osetnika, chcę, aby służył mi pomocą. Zgadzasz się Dudku?

- Tak!

- Teraz ty, Świetliku. Mamy mało czasu, dlatego sobie wybrałam zadanie zgładzenia Osetnika. Tobie wypadnie, jeśli się ze mną zgodzisz, usunięcie wąpierza i raz na zawsze zatkanie dziury, z której wyłazi. To zabezpieczy rozwinięte kraje nie tylko przed poczwarami, ale także zamknie drogą zdrajcom i najeźdźcom, gdyby nagle uczeni się z Szerszeniami zza gór dogadali. Co o tym myślisz?

- Nie sposób się z Toba nie zgodzić. Chcę, żeby Piast poszedł ze mną. I nie tylko, potrzebni będą ludzie sprzęty, żeby jaskinię w rumowisko zamienić. Zajmiesz się przygotowaniami?

- Tak! - odparł Piast i zaraz poleciał do grodu przyjaciół na nogi poderwać.

- Świetnie! - Sasanka klasnęła w dłonie, lecz nie z radości, a w pospiesznym geście , który miał wszystkim uświadomić, ze zamiary ustalone. - Cztery dni i widzimy się w tym samym miejscu i o tej samej porze. Wtedy kolejną część naszych zamiarów omówimy.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później