Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Czwarty dzień: Ostatnia ofiara

Świetlik, Piast, Dudek i Sasanka natychmiast pognali za znikającym cieniem Osetnika. W ich ślady poszli Sławko, Bernin, Kita i Noga. Za nimi reszta nauczycieli, a dalej cały rozwścieczony tłum. Strażnicy z początku bronili dostępu do osobistych izb Osetnika, lecz z bojaźni zaraz się poddali.

Gnali za za nim przez przepysznie zdobione przejścia. Złoto, srebro i drogie kamienie tak gęsto wypełniały ściany, ze aż niedobrze się od tego przeładowania ozdobami robiło. Bogato, a jednocześnie niezbyt czysto...

W pogoni minęli kuchnię. Pięknie rzeźbione srebrne talerze, choć niedokładnie umyte. Wspaniale rzeźbione kielichy, choć niedopite napoje już wystarczająco długo zalegały, by się tam zalęgła pleśń. Minęli w biegu łaźnię, gdzie, aż wstyd powiedzieć, ręczniki i pościele - piękne i zdobne, a jakże - świadczyły, że czystość ciała to dla Osetnika nie była rzecz najważniejsza. Potykali się o najprzedziwniejsze sprzęty w pokoju, gdzie się najwyraźniej ów cham oddawał rozpuście, a lubił ją sobie urozmaicać na wszelkie sposoby.

Po drodze znalazł się i pokój, w którym jakiś sługa wystraszony palił zapiski handlowe. Już się świat o wielu ciemnych sprawkach nie dowie nigdy.

W końcu dopadli bydlaka. Stał zdyszany i na wpół nagi, bo mu się poły rozsunęły. Zdyszany i okropnie spocony. Przerażony. Sasanka ze Świetlikiem uspokoili tłum, który się natychmiastowej śmierci niesławnego pana na Skałce domagał.

- Nie! - krzyknął na nich mędrak. - Sąd sprawiedliwy będzie, a najpierw przesłuchanie!

- Powiesz nam, komu służysz - Sasanka zwróciła się do Osetnika. - powiesz imię Nosiciela Krwi. Życia nie uratujesz, ale przed mękami się uchronisz.

Osetnik już się pogodził z losem, już miał zacząć mówić, by cierpienia uniknąć, gdy się w pokoju zakotłowało.

- Teraz zapłacisz za wszystko!

- Nie! - wrzasnęła Sasanka widząc do czego się Dudek zabiera. - Jeszcze nie, jeszcze musimy z niego wyciągnąć...

Rzuciła się do Dudka, który w ręku mocno trzymał błyszczące ostrze. Chwyciła go za ramię, za dłoń, by powstrzymać zabójczą myśl, lecz nie zdążyła. Równocześnie z dłonią Dudka poczuła krew płynącą obficie z szyi Osetnika. Nóż zanurzony po rękojeść. Jeszcze by się mógł - napędzany nienawiścią Dudka - wbijać głębiej i głębiej. Jeszcze by rozorał niejedną tkankę. Za te wszystkie poniżenia, za cały ból, za całe cierpienie!

- Teraz już się nie dowiemy, gdzie szukać Nosiciela Krwi. - Sasankę opuściły nagle wszystkie siły. - Mogłeś z tym poczekać!

- Nie mogłem - oczy Dudka do granic już zmęczone nie kłamały. - Uwierz mi, że już nie mogłem dłużej czekać. Byłem jego ostatnią ofiarą. - Zadyszał się ni to płacząc ni śmiejąc się, aż w końcu uspokoił oddech i splunął na to, co zostało po Osetniku gwałcicielu. Nigdy więcej o nim nie myślał.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później