Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Porozmawiajmy o jutrze

Piątego dnia o brzasku ktoś przyniósł cykorię, która zmieszana z ciekawymi ziołami i zaparzona jak trzeba przegnała zmęczenie i dodała głowom jasności. W samą porę się ten napitek pojawił, bo tu świt, przesilenie, a ważne dla Śliwicy sprawy były do omówienia.

Jak ważne, niech zaświadczą wspaniali goście, którzy się na dziedzińcu Skałki zjawili. Był Rosomak, po śmierci Osetnika najpotężniejszy kupiec w Śliwicy i jego dwaj najwięksi w handlu współzawodnicy: Strzelim i Partacz. Zjawił się Odolan, jako najważniejszy z tutejszych możnych posiadaczy ziem i tytułów, a także dwaj równi mu znaczeniem panowie z Rady Grodzkiej: Sieciech i Grzybowit Słowianin. Oczywiście nie zabrakło Sasanki, która wyrastała na największą gwiazdę powstania, Świetlika, o którym już wszyscy mówili, jak się wspaniale z wąpierzem rozprawił i Piasta, który w imieniu nauczycieli przyszedł. Był rzecznik prostych mieszczan Wrzaskacz i Krzykacz, który w sprawach prostego wiejskiego ludu przybył.

Czas na nowo sprawy poukładać, a nie było na sędziego lepszej osoby od Mściwoja, człowieka godnego potężnego i - ważne - nietutejszego. Nadto w sprawach ogólnopaństwowych oraz wojskowych i tak wszelkie pełnomocnictwa stolicy przy nim były, więc u każdego poważaniem się cieszył.

- Zacznijmy! - odezwał się wreszcie posłaniec Stargardu. - Nie mnie oceniać, co się tu u was stało i czy dobrze się stało. Dla mnie ważne, żeby w nowych okolicznościach nowy ład szybko w Śliwicy nastał. Przy was prawo samostanowienia i ja władzę całkowitą przejmę tylko, jeśli się to spotkanie niczym zakończy, a okolica bezhołowiem stać będzie.

Całe zgromadzenie, od lewa do prawa na zgodę pokiwało głowami.

- Weźmy więc na początek handel między Śliwicą, a wieśniakami - odważył się Partacz. - Ktoś musi podjąć kupieckie sprawy, które dotąd przez ręce Osetnika przechodziły.

- Na sądy i targi co się komu należy, kto dziedziczyć powinien, a kto w niesławie odejść czasu nie ma, bo nam się tu wszystko zawali. - trzeźwo pociągnął Rosomak. - Więc może rozsądnie sprawy załatwmy. Rodzinie Osetnika zostawi się Skałkę i ziemie wokół, jednak za grzechy głowy rodu wszelkie władze, dalsze ziemie i przywileje stracą. Trudno, niech ciężką pracą zmywają grzechy przodka. Nadto ich rolą będzie zadość uczynić osobistym ofiarom Osetnika, jak choćby temu oszalałemu z cierpienia Dudkowi, który pewnie już do zmysłów nie wróci.

- Niech tak będzie!

- Wspomniałeś o prawach - odezwał się Odolan. - Sądzę, że sprawę tytułów, przywilejów i dalszych posiadłości Osetnika Rada Grodzka powinna przejąć. Tytuły i przywileje do wyjaśnienia się zawiesi, a posiadłości pozostaną na razie w rękach dotychczasowych zarządców, zasilając skarb miasta.

- I państwa! - Mściwój ostro bronił dobra kraju. - I niech jeszcze Rada ma na uwadze przy rozdzielaniu tych ziem, że wojna nadchodzi, a wojny bohaterów rodzą. Szlachetnie będzie w pierwszej kolejności ziemie po Osetniku nadać tym, co się w zwycięskich bitwach wyróżnią.

Nikt tego nie podważał. Życzenie wysłannika stolicy niemal jak rozkaz przyjęto.

- A co w końcu z handlem? - dopytywał się Krzykacz. - My na wsi porządnych sprzętów potrzebujemy, wozów, by kosić i zbierać plony, żniwa przecież! I niech nam ktoś obieca, zę te wielkie plony od nas wykupi!

- Utwórzmy na razie Radę Kupiecką - mądrze podsunął Grzybowit Słowianin. - Każdy tam będzie miał głos: i kupcy, i mieszczanie i wieśniacy. Tam się handlowymi sprawami Osetnika podzielimy. Chwała, że już wolni do wąpierza, co dusze ludzkie w czarcie zamieniał, więc myślę, że Rada uczciwością i dobra wolą stać będzie.

- Niech żyje Rada!

Już się wszyscy chcieli rozchodzić, bo prawie każdy swoje osiągnął, lecz ich Mściwój zatrzymał.

- Hola, hola! Jeszcze jedna rzecz niech wam będzie wiadoma. Osetnik tu za pomocą samego Złego do potęgi doszedł. Tego nie można zostawić. Wiedzcie, że panu Świetlikowi, pani Sasance i panu Piastowi nadaję prawo do wyświetlenia wszelkich grzechów Osetnika. Każdego, kto mu w zbrodniach pomagał oni odnajdą, a ja osądzę.

Byli tacy, którzy na te słowa nerwowo się rozglądali, ale większość się nie przejęła. Już każdy swoją nową rolę poznał, zadowolony, że się mu spora część bogactw i przywilejów po Osetniku dostanie, lecz na koniec jeszcze raz ich Mściwój ostudził.

- A dogadując się tam wszyscy w zaciszach nie zapomnijcie, że podatek na obronność od tych nowych dóbr i spraw będzie się należał - rzekł posłaniec Stargardu z taką miną, że nikt nie próbował się przeciwstawiać. - Ciężkie, wojenne czasy idą, a umocnienia i straż tutaj to raczej śmiech, niż dla wroga wyzwanie. Pieniądz na wojnę niezbędny. Ponadto panowie możni udzielą wojsku ziem i praw, by obronę sprawną uczynić. Liczcie się także, Krzykaczu i Wrzaskaczu, że wasi bracia w kamasze pójdą. Z wieśniaków stworzy się Straż Ludową, której zadaniem będzie strzec wszelkich górskich przejść i ścieżek miedzy Zaciszem a Hobolem. Z mieszczan zaś wielu musi wzmocnić Straż Grodzką. Najpierw mury ona odbuduje, potem się nauczy wojskiem porządnym być, a na koniec strasznemu wrogowi czoła stawi. Szerszenie będą tu szybciej, niż wam się zdaje.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później