Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Gościnna ziemia

Nie ma ludzi niewierzących. Kto sądzi inaczej, niech porzuci choć na jedną noc zagłuszanie miasta: gwar przyjaciół i wrogów, pracę w zamęcie i domowe wojny o kaszę. Niech się ubierze ciepło i wśród jesiennych porywów, kłującej zimnem mżawki i ciemności chylącego się września pójdzie TAM. Niech opuści gwarne rynki pełne upojnych wrażeń, niech minie sypialne dzielnice obtoczone w spokoju i bezpieczeństwie. Niech się przemknie przez szemrane zakątki, niech brodząc już w błocie rzadko uczęszczanych ścieżek zostawi za sobą ostatnie siedziby. Niech zgubi słabnące światła latarni, cichnące oznaki ludzkiej ciżby i sam tylko ze sobą w towarzystwie o północy wkroczy między mogiły.

Już jesteś? Gdzie więc twój rozum? Dlaczego rozglądasz się niespokojnie? Dlaczego dreszcz przeszywa twoje ciało?! Że chłodno? Owszem, tylko kogo chcesz oszukać? Sam siebie?! Coś tutaj... Cicho! Sam przed sobą to przyznaj. Ktoś tutaj... Dlaczego się odwracasz nagle? To tylko wiatr gra wśród zadrzewień. Dlaczego przystajesz i nasłuchujesz? To tylko gałązka złamana pod twoimi stopami!

Dlaczego twoje ciało spięte i czujne jak do walki, albo dzikiej ucieczki? Przecież nic tu nie ma, nic tobie tu nie grozi! To tylko zabobony wyłażą zza mogił i spod kurhanów. Tylko... Nie otrząśniesz się, nie wytłumaczysz rozsądnie... Nie ma ludzi niewierzących.




Mogiły wyłaniały się zaraz, gdy się północną bramą Śliwicę opuściło. Wystarczyło skręcić na zachód, ku obszernej, w całości przez zmarłych zasiedlonej czarnej kotlinie. Pachniało smutkiem. Wokół strzeliste drzewa i granie skalne strzegły chłodnego spokoju. Ciemność rokazywała trzymać się wąskiej ścieżki, a w mroku - coś, ktoś, coś, ktoś - zmuszał, by się człowiek ku dzikiemu zwierzęciu w leku zbliżał.

Wszyscy troje, jak ktokolwiek inny w takim położeniu, czuli się nieswojo. Przecież to głupie! Jakie spojrzenie na plecach, jaka ręka na ramieniu? Tu nikogo...

- Nie lubi ten świat gości! - szepnęła Sasanka. Powiedziała to bardzo cicho, ale i tak Świetlik z Piastem piorunami w oczach kazali jej zamilknąć. Nie ma co burzyć świętości...

Nie ma ludzi niewierzących.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później