Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Rozmowa i dreszcz

Obcy rozmawiali. Jak gdyby nigdy nic ranili groby łopatami, jak gdyby nigdy nic wdzierali się z nawet nie ściszonymi głosami w spokój zmarłych. A podobno nie ma ludzi nie wierzących...

- Coraz więcej tego kopania - powiedział zasapany Ślągwa przerywając na chwile pracę. - Za dnia zwykłe pogrzeby, a w nocy te same groby rozkopywać trzeba, żeby nowych mieszkańców dołożyć.

- Nie chcesz, to nie pracuj i nie ględź! - ofuknął go drugi. - Źle ci płacą za te nocne dodatki?

- Myślałeś co będzie, gdy to w końcu ktoś odkryje?

- Nic nie będzie. Krwiopijcy rządza miastem, sami sobie krzywdy nie zrobią. A ludności tez to za bardzo nie obchodzi, póki ofiarami są dzicy Słowianie z zachodu. Nikt nie będzie karku za obcych nadstawiał.

Świetlik szczególnie, ale Piast i Sasanka także w przerażeniu siedzieli słuchając tych nieludzkich słów. Ledwo się z jednymi szaleńcami uporali, a tu jeszcze gorsze zdaje się harce zły z ludzkimi duszami wyczynia. Możni, którzy rządzą Śliwicą za bardzo w ludzkiej, świeżej krwi zasmakowali. Myślą, ze wszystko im wolno...

- Patrz, Ślągwa! - drugi wskazał ręką na ciało. - Ta miała najwyżej siedemnaście. Ale biała! Skóra jakby miesiąc na słońcu suszona!

- Panowie są coraz lepsi w upuszczaniu krwi!

- Myślisz, że się z nimi przed śmiercią...

- Męczą je na pewno srogo! Podobno krew od tego lepsza i "żywsza" w smaku.

Świetlik miał szał w oczach a ręce mu się gotowały, by ubić psich synów na miejscu. Nie myślał, tylko zemsty żądał. Ledwo go Sasanka z Piastem powstrzymali.

- No dobra! - powiedział Ślągwa. - Panienka z głowy. Wracamy do furty. Jeszcze jeden nam dzisiaj został do zakopania.

Za nimi!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później